Bez Dirka i Carona, ale ze zwycięstwem nad Cavs

Dodano: 3 stycznia 2011 11:04
Bez Dirka i Carona, ale ze zwycięstwem nad Cavs
Cezary Szwarc, Informacja własna
Obraz własny

Cavaliers mimo upatrywanej szansy na zwycięstwo nad pozbawionymi Dirka Nowitzkiego i Carona Butlera Mavericks, przegrali 95-104. Gospodarze sami musieli radzić sobie dziś bez Andersona Varejao, Daniela Gibsona i Joeya Grahama, a dziurę pod Ich koszem bezlitośnie wykorzystywał Tyson Chandler.

Starcie nie rozpoczęło się po myśli ekipy z Cleveland. 19-7, czas wzięty przez coacha Scotta i wielka dziura pod koszem, którą świetnie wykorzystywał Tyson Chandler. Reprezentant USA już po 5 minutach miał na swoim koncie 8 punktów (4/4 z gry). Razem w całej potyczce zanotował 14 punktów i 14 zbiórek, przy czym przy punktach duży udział miał weteran - Jason Kidd. Dopiero w końcówce pierwszej kwarty swoich kolegów, świetnym wsadem po wjeździe pod kosz obudził Ramon Sessions. Tak rozpoczął się run gospodarzy 18-6, po którym Cavs dogonili rywali na 27-25. W drugiej odsłonie z powodu braków kadrowych na obwodzie Cavaliers, na parkiet wyszedł Christian Eyenga. Zawodnik, który jeszcze kilka dni temu ogrywał się w D-league zagrał bardzo dobre zawody w defensywie, czego wymagał od niego Byron Scott oraz uzbierał 4 oczka i 3 zbiórki. Młody koszykarz swoje pierwsze punkty w NBA zdobył oczywiście w swoim popisowym stylu, czyli potężnym wsadem w kontrataku. Przed końcem pierwszej połowy Mavs zaczęli grać dużo twardziej w obronie. NIe dopuszczali już do łatwych punktów po pick&rollach, czy otwartych pozycji na obwodzie. Ciężka praca zaowocowała i podopieczni Ricka Carlisle przechwycili 7 piłek w 12 kolejnych posiadaniach piłki drużyny z Ohio. Do szatni zespoły schodziły z wynikiem 55-49 dla Mavericks. Pierwszą cześć drugiej połowy można by spokojnie przespać i nie straciłoby się wiele pięknej i emocjonującej koszykówki. Goście cały czas trzymali ok. 10-punktowe prowadzenie, a sama gra zaczęła wyglądać nieco sennie. Jedynym momentem trzeciej kwarty, który przebudził publiczność zgromadzoną w Quicken Loans Arena (i na fotelach, przy komputerze o 3.00 w nocy) była akcja z udziałem Jasona Kidda i Mo Williamsa. Pierwszy z panów ukradł drugiemu piłkę podczas rozgrywania pozycyjnego ataku i pognał na drugi kosza. Kidd nie zauważył jednak, że Mo pobiegł za nim, po czym zablokował go w szaleńczej pogoni, przypominając weteranowi znaną zasadę ligi "Never Give up" (Nigdy się nie poddawaj). Na ostatnią "ćwiartkę" meczu Cavs wyszli bardziej zmotywowani, jednak to goście mieli w swoich szeregach, jak zwykle grającego świetną końcówkę spotkania - Jasona Terr'ego. Nie pomogły nawet seryjnie zdobywane punkty Antawna Jamisona, który na swoim koncie zebrał dziś aż 35 oczek i 10 zbiórek. Na pewno przeszkodziła z kolei skuteczność Mo Williamsa, który trafił zaledwie 2-11 rzutów z gry w tym 1/4 zza łuku. W ekipie zwycięzców najlepiej zagrali DeShawn Stevenson i Shawn Marion, którzy zdobyli odpowiednio 21 i 22 punkty. Terry dołożył 18, a Kidd 10 i 8 kluczowych podań. Cavaliers nie udało się już dogonić osłabionych Mavs i przegrali 95-104. "Potrzebowaliśmy tej wygranej. Patrząc na to, co przydarzyło się wczoraj Caronowi (Butler), były to dla nas szczególnie trudne 24 godziny, ale zawodnicy pokazali klasę, zagrali twardo i wygrali." - mówił po meczu trener Carlisle. Bardzo dobrze z ławki rezerwowych "Kawalerzystów" zagrał rozgrywający - Ramon Sessions. Playmaker zapisał się w statystykach 19 oczkami, 7 zbiórkami i 12 asystami.
Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp