Miami wygrywa, ale z problemami
Kolejne zwycięstwo, piąte z kolei i siedemnaste w ostatnich osiemnastu spotkaniach odnieśli koszykarze Miami Heat. Tym razem ich wyższość musieli uznać zawodnicy Golden State Warriors, którzy postawili jednak wysoko poprzeczkę graczom z Florydy.
Heat wygrali mecz 114:107, ale szczególnie w pierwszej połowie spotkania mieli spore problemy. Zdecydowanie szwankowała ich obrona, bowiem dali sobie w pierwszych 24 minutach rzucić aż 72 punkty. W trzeciej kwarcie wzięli się ostro do roboty i mozolnie odrabiali straty by na początku ostatniej ćwiartki wyjść na prowadzenie, którego nie oddali już do końca meczu.
Największym zagrożeniem ze strony GSW był były zawodnik Heat - Dorell Wright, który uzyskał 30 punktów w meczu. Dobre zawody rozegrał także Monta Ellis, który zdobył 25 "oczek" i dodatkowo popisał się modnym ostatnio rzutem zza połowy boiska zakończony celnym trafieniem w ostatniej sekundzie pierwszej kwarty.
Po stronie zwycięzców po 25 punktów zdobyli LeBron James i Dwyane Wade a Chris Bosh dołożył 20 oraz 11 zbiórek.
W meczu tym widzieliśmy dwa oblicza Heat. Z jednej strony kiepska postawa w obronie w pierwszej połowie i kapitalna wręcz w drugiej. Widać już wyraźnie, że większość "trybików" działa w tym zespole i ich gra coraz lepiej się krystalizuje.