Debiut Cartera i niezadowolenie Gortata

Dodano: 30 grudnia 2010 15:15
Debiut Cartera i niezadowolenie Gortata
Cezary Szwarc, Informacja własna/hoopsworld.com
Obraz własny
Dziś w nocy Phoenix Suns po raz kolejny walczyli o pierwsze zwycięstwo po niedawnych wymianach. Niestety nie udało im się  pokonać na swoim parkiecie Philadelphii 76ers i przegrali swój czwarty mecz z rzędu 110-123. W nowym klubie zadebiutował w końcu Vince Carter, a przyzwoite zawody po raz kolejny rozegrał Marcin Gortat. Niestety naszemu rodakowi nie podoba się nastawienie jego kolegów i po meczu udzielił bardzo ciekawego wywiadu.Vince Carter rozpoczął starcie w pierwszej piątce i nie było po nim widać śladu ostatniej kontuzji kolana. Już w jednej z pierwszych akcji efektownie umieścił piłkę w koszu z podania nad obręcz Granta Hilla. „Vinsanity” świetnie rozumiał się też ze Steve Nashem, który jak zwykle „dokarmiał” swoich kolegów podaniami na wolne pozycje. Carterowi udało się uzbierać 18 punktów, 3 zbiórki i 2 asysty w ciągu 32 minut spędzonych na parkiecie. Po raz kolejny dobrze spisał się też nasz rodak, który grał aż 35 minut i zanotował w ciągu nich 13 oczek, 6 zbiórek, 2 asysty i 2 bloki, rzucając na bardzo dobrej skuteczności z gry  - 5/7. Polski środkowy jak zwykle dawał z siebie wszystko w obronie, czasami nadrabiając nawet błędy swoich kolegów. Po meczu Gortat był jednak bardzo zdenerwowany całą tą sytuacją: „To jest denerwujące, kiedy wchodzisz do szatni po meczu przegranym przez kiepską obronę, a zawodnicy narzekają na atak.” – zaczął swoją wypowiedź. „Nauczono mnie, że nie w taki sposób wygrywa się mecze w NBA. Nie wiem, czy tylko ja tak mam, czy jestem jakiś „inny”, ale przyszedłem tu z zespołu, w którym wszyscy rywalizowali i  starali się jednocześnie wykonywać polecenia trenera. Zupełnie zmieniliśmy rotację i zagrywki na ten mecz. Nie graliśmy jednak wystarczająco twardo i  mogę Wam już teraz powiedzieć, że czeka nas jeszcze bardzo dużo pracy.” Na koniec Marcin został jeszcze zapytany o to jakie widział pozytywne strony dzisiejszej potyczki: „Pozytywy?! Chyba to, że gorzej już być nie może…” 
Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp