Zacięta końcówka w Cleveland - Beasley wygrywa mecz dla Wolves
Dodano: 27 grudnia 2010 03:28
Autor: Cezary Szwarc, Informacja własna
Zdjęcie: WikiMedia
Cleveland Cavaliers po niesamowicie zaciętej końcówce starcia ulegli Minnesocie Timberwolves 97-98. Na 6.9 sekundy do końca ważny rzut trafił zawodzący w całej drugiej połowie Michael Beasley, natomiast w odpowiedzi przestrzelił Antawn Jamison i zwycięstwo powędrowało do rzucających dziś na zaledwie 38% z gry "Wików".
Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem do kibiców Cavs dotarła wiadomość o grypie Daniela Gibsona, która wyeliminowała go z gry w dzisiejszym spotkaniu. Z nieco odmienioną pierwszą piątką, "Kawalerzyści" rozpoczęli jednak bardzo dobrze szybko doprowadzając do komfortowego prowadzenia. Na otwarcie dwa razy zza łuku siatkę dziurawił Mo Williams, z kolei przyjezdni swoje pierwsze punkty- również za 3 zdobyli dopiero wtedy, kiedy CC mieli już ich 10. "Winno-Złoci" wygrali pierwszą odsłonę 28-17 i niewiele zapowiadało tak emocjonującą końcówkę. Druga i trzecia kwarta to festiwal strat i nieporadności Cavaliers, który świetnie wykorzystali podopieczni Kurta Rambisa stopniowo zmniejszając przewagę ekipy z Cleveland. Na około 3 minut do końca trzeciej dwunastki wynik oscylował już w okolicach remisu. Wtedy ostatnie głosy o możliwości wyrzucenia go z klubu wziął sobie poważnie do serca Jawad Williams. Popularny Hot-Wad pod koniec przedostatniej "ćwiartki" trafił dwa razy z rzędu za 3 punkty, dzięki czemu podopieczni Byrona Scotta wciąż wyprzedzali Timberwolves - 73-70. Ostatnią odsłonę po raz kolejny dobrze rozpoczęli Cavs. Antawn Jamison trafił zza linii 7.24m, chwilę później poprawił go jeszcze Jawad, a do tego dwa lay-upy po świetnych pick and rollach umieścił w koszu J.J. Hickson, obsłużony przez Mo Williamsa. Mówiąc już Mo, nie można nie wspomnieć, o tym, że dzisiejsze starcie, w którym zaliczył 17 punktów, 5 zbiórek, 11 asyst - było aż piątym z rzędu ze skompletowany double-double. Swoich kolegów do ataku poderwał po chwili przestoju Kevin Love. Podkoszowa maszyna z Minneapolis po raz kolejny dominowała na deskach, ale mało tego trafiła też dwie bardzo ważne trójki w czwartej kwarcie. Love na swoim koncie zebrał dziś 16 oczek i zebrał aż 18 piłek. Do spółki z Kevinem z dystansu bombardował też obrońca Luke Ridnoure, który zaliczył 23 punkty, 5 zbiórek, 6 asyst i trafił wszystkie ze swoich pięciu prób rzutowych za 3. W ostatnich minutach jedynymi, którzy skutecznie odpierali ataki "Wilków" byli, Anthony Parker i Antawn Jamison. Pierwszy rozegrał świetne, wszechstronne zawody notując 21 punktów, 7 zbiórek i 7 asyst. A.J. dołożył od siebie 24 oczka i 6 "desek". Duet weteranów Cavaliers nie zdołał obronić decydującej akcji lidera pod względem punktów w meczu - Michaela Beasley'a (28pkt.), który po dryblingu na Jamisonie wpadł pod kosz z prawej strony i mimo zatrzymywania przez kilku "Kawalerzystów" trafił lay-up. W odpowiedzi po drugiej stronie parkietu nad B-Easy'm rzut, który miał przechylić szalę zwycięstwa na korzyść gospodarzy, chybił Antawn Jamison.