Gortat tym razem widoczny; minimalna porażka Suns

Dodano: 27 grudnia 2010 00:19
Gortat tym razem widoczny; minimalna porażka Suns
Bartłomiej Berbeć, Informacja własna, zdjęcie: espn.com
Obraz własny

To miał być mecz Blake'a Griffina i to był mecz Blake'a Griffina.

Podkoszowy Los Angeles Clippers znów zagrał znakomicie, dominująco, zanotował kolejne double-double i poprowadził swój zespół do ważnej wygranej przeciwko Phoenix Suns 108:103.

Blake Griffin ma tym samym na koncie serię 18 spotkań z rzędu z double-double w arkuszu statystycznym. Czy ktoś w ogóle pamięta, że on jest TYLKO debiutantem? Podczas meczu trwał spór komentatorów, czy powinien on wystąpić w meczu młodych gwiazd czy stać się pełnoprawnym All-Starem i zagrać w niedzielę. Ich zdaniem (a także moim), zasługuje już na to drugie. Tylko przeciwko Phoenix miał 28 punktów i 12 zbiórek.

Dużo czasu do gry otrzymał Marcin Gortat, dzięki dwóm szybkim przewinieniom Robina Lopeza. Polak przez pewien czas był najlepszym strzelcem swojego zespołu i wyglądał w ataku bardzo świeżo. Zwłaszcza mogły się podobać rzuty hakiem. "Polish Machine" ukończył mecz z dorobkiem 11 "oczek" i 5 zbiórek.

LA Clippers zdominowali spotkanie od samego początku, prowadząc w pierwszej połowie różnicą około 20 punktów. Jednak dobra gra Granta Hilla i "zwyczajowe" rozkojarzenie gospodarzy pozwoliły wrócić "Słońcom" do gry.

Końcówka była zacięta. Przy stanie 104:100 dla Clippers rozgrywający gości, Steve Nash, wszedł pod kosz i odrzucił piłkę na obwód do świetnie dysponowanego Mickaela Pietrusa. Ten trafił z dystansu i było 104:103. Z drugiej strony oba rzuty wolne wykorzystał Randy Foye, a później fantastycznym przechwytem popisał się Ben Gordon (24 punkty tej nocy) i podopieczni Vinniego Del Negro wygrali ten mecz.

Więcej informacji: Marcin Gortat
Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp