Orlando w formie, koniec serii Celtów
Przystępując do tego spotkania Boston Celtics wygrali meczów z rzędu.
Orlando Magic prezentowali się natomiast w kratkę, wciąż ucząc się gry z nowymi zawodnikami. Chociaż gospodarze wyglądali wczoraj blado przez 3 kwarty, zdołali pokonać zespół Doca Riversa 86:78.
Bohaterem meczu został rozgrywający Jameer Nelson. Zawodnik nie istniał praktycznie przez całe spotkanie, ale trafił kluczową trójkę w końcówce, która dała komfortową przewagę gospodarzom. Zwycięstwo przypieczętował dobrze dysponowany tego dnia JJ Reddick (10 punktów, wyróżniał się w obronie).
Co ciekawe, Orlando Magic byli w stanie odnieść zwycięstwo mimo tylko jednego trafienia z gry ich najlepszego zawodnika, Dwighta Howarda. "Superman" raz po raz wdawał się w przepychanki z Shaquillem O'Nealem, co obaj przypłacili faulami i ograniczoną liczbą minut.
Gospodarzy ciągnęła para Brandon Bass (21 "oczek" - rekord sezonu) i Hedo Turkoglu (15). Wygląda na to, że Turek znów zadomowił się na Florydzie.
W Bostonie najlepiej wypadli Kevin Garnett (22) i Paul Pierce (18). Całą przewagę zdobywaną przez trzy kwarty roztrwonili jednak w czwartej kwarcie, głównie dzięki niezłej obronie Magic.
"Nigdy nie grałem w Boże Narodzenie. Ta wygrana to świetny prezent" - mówił Gilbert Arenas, który akurat wypadł słabo, zaledwie 2/9 z gry.