Lakers na deskach w Staples Center

Dodano: 22 grudnia 2010 08:53
Lakers na deskach w Staples Center
Michał Fast, Informacja własna
Obraz własny

Rozluźnienie i brak koncentracji, to chyba powody niespodziewanej porażki Los Angeles Lakers na własnym parkiecie, w meczu przeciwko drużynie z ujemnym bilansem, jakim są Milwaukee Bucks.

W tym meczu hasło "Fear the dear" obowiązywało szczególnie w czwartej kwarcie, kiedy znakomita obrona i egzekucja w ataku pozwoliły skazanym na porażkę Bucks wygrać tę część gry 26:13 a całe spotkanie 98:79.

Sytuacja tym bardziej dziwi, że Bucks grali zaledwie w ośmiu, gdyż niezdolni do gry są Brandon Jennings, Corey Maggette i Drew Gooden.

Lakers po znakomitej serii zwycięstw na wyjazdach być może rozluźnili się po powrocie do domu i nie stawili się do meczu. Najlepiej ich grę opisał na konferencji pomeczowej trener Phil Jackson - "W przerwie powiedziałem im, że nie mogą grać gorzej niż teraz. O to się martwiliśmy w sztabie szkoleniowym, że w drugiej połowie zostaniemy w zasadzie znokautowani. Tak się stało i tego nie da się w żaden sposób usprawiedliwić."

Beznadziejna gra Lakers spowodowała, że na niecałe trzy minuty przed końcem spotkania Kobe Bryant po jednym z gwizdków nie wytrzymał i otrzymał dwa kolejne przewinienia techniczne i musiał udać się do szatni.

Najlepszym strzelcem po stronie gości okazał się rezerwowy Bucks Earl Boykins, który zdobył 22 punkty. Bucks, którzy wyszli do gry z zaledwie dwoma wysokimi i trzema obrońcami mogli liczyć w tym meczu na tych dwóch podkoszowych. Ersan Ilyasova  popisał się 17 punktami i 11 zbniórkami a Andrew Bogut zaliczył 15 punktów, 8 zbiórek, 4 asysty i 2 bloki.

Po stronie gospodarzy najlepiej rzucał Kobe Bryant - 21 punktów. Przyzwoicie zagrał także Pau Gasol, zdobywca 15 punktów i 11 zbiórek.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp