Mavs zamknęli w klamrę serię Heat
Dallas Mavericks zostali tym zespołem, który pokonał rozpędzonych Miami Heat 98:96 i przerwał ich 12 meczową serię zwycięstw, która trwała od porażki Heat właśnie z Mavs.
Mavs do meczu podeszli niezwykle skoncentrowani i było widać, że bardzo zależy im na ponownym pokonaniu faworyzowanych rywali. Heat, którzy od dobrego miesiąca nie spotkali na swojej drodze godnego rywala, byli zaangażowani w mecz równie mocno, chcąc pokazać, że porażka na wyjeździe w Dallas była tylko i wyłącznie spowodowana dołkiem formy, w jakim wtedy byli zawodnicy z Miami.
Goście nie przyjechali jednak po to aby grzecznie poddać się i od początku meczu pokazali kawał dobrego basketu. Na nieco ponad trzy minuty przed końcem pierwszej kwarty Mavs prowadzli 23-10 i wydawało się, że Heat nie udźwignęli presji związanej z tym spotkaniem. To jednak były tylko pozory.
Końcówka tej kwarty i początek drugiej należał do gospodarzu, którzy zanotowali serię punktową 18-0 i wyszli na kilku punktowe prowadzenie. Mecz miał właśnie taki obraz przez kolejne minuty po mocnym uderzeniu Mavs z początku spotkania i odrobieniu strat przez Heat do głosu ponownie doszli Teksańczycy i tym razem oni zanotowali serię punktową 12-2.
Od tego momentu mecz zaczął toczyć się kosz za kosz, obie ekipy nie chciały nawet na krok odstąpić przeciwnika i mecz nabrał nieprawdopodobnych emocji. Przełomowym momentem meczu wydaje się połowa drugiej kwarty, kiedy to LeBron James złapał trzecie przewinienie i bez jakiejkolwiek zdobyczy punktowej musiał opuścić parkiet. James nie zdobył punktów do końca pierwszej połowy. Taki mecz ostatnio zdarzył się temu zawodnikowi w listopadzie 2007 roku. Ostatecznie pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 44:43 dla gospodarzy.
Reszta meczu to walka o każdy metr parkietu żadnemu zespołowi nie udało się odskoczyć na więcej niż kilka punktów. W trzeciej kwarcie Heat powiększyli swoje prowadzenie do trzech punktów i przed decydującą odsłoną prowadzili 68:65.
W czwartej kwarcie obraz meczu nie uległ zmianie, kibice w hali nadal oglądali kawał wspaniałej i emocjonującej koszykówki. Ostatecznie to goście wykazali się większym opanowaniem i wygrali mecz 98:96.
Najlepszym strzelcem po stronie zwycięzców okazał się ich lider Dirk Nowitzki, który zanotował 26 punktów i dziewięć zbiórek. Wspierali go Jason Terry z 19 oczkami i Caron Butler z 13 zdobytymi punktami. Po stronie Heat, do czego jesteśmy już przyzwyczajeni, błyszczeli Dwyane Wade (22 punkty, 7 asyst), LeBron James (19 punktów, 10 zbiórek, 7 asyst) i Chris Bosh (19 punktów, 8 zbiórek). Tym razem znakomita gra wielkiej trójki to było jednak za mało na będących w znakomitej formie Dallas Mavericks.