NCAA: Sullinger znowu błyszczał...
SOUTH CAROLINA GAMECOCKS @ (2)OHIO STATE BUCKEYES 57:79
W sobotę ekipa Ohio State Buckeyes podejmowała u siebie reprezentanta konferencji SEC – South Carolina Gamecocks. Po raz kolejny na parkiecie dominował freshman OSU Jared Sullinger. Sullinger bez kompleksów machnął 30 punktów i zebrał z tablic w sumie 19 piłek. Nic w tym dziwnego skoro kandydat do pierwszej piątki Draftu NBA 2011 trzy spotkania wcześniej miał 40 punktów i 13 zbiórek.
Wielkiego Jareda pod koszem w sobotę było pełno i w samej pierwszej połowie skrzydłowy Buckeyes miał kilka akcji 2+1. „Miejscowy” pochodzący z Columbus (Ohio) nie zaskoczył mnie niczym nowym. Po prostu już jako freshman jest fizycznie przygotowany do gry w NBA, a 208 cm i 127 kg są jego głównymi atutami. Po raz kolejny w strefie pomalowanej wymuszał sporo fauli (9-12 z wolnych) i po prostu dominował przez duże D….
Lewy półhak, prawy półhak, spin move przez lewe ramię, spin move przez prawe ramię i tak w kółko. Za sprawą Sullingera Buckeyes spokojnie grali sobie inside-outside, ale znani z dobrej skuteczności zza łuku trafili tylko 4 trójki na 16. Big Fella w pierwsze 8 minut miał już na swoim koncie 11 punktów i 6 zbiórek, a Gamecocks nie mogli nic zrobić w ofensywie. Pod koszem szalał także Dallas Lauderdale, który uzbierał 7 zbiórek i 3 bloki, ale bloki w pełnym tego słowa znaczeniu. Lauderdale rozgrywa swój ostatni sezon i od zawsze był znany z dobrej roboty w defensywie. W tym roku zalicza średnio 2,5 bloku w każdym spotkaniu.
Ostatnie 2 minuty Gamecocks przegrali 9-2 i schodzili do szatni nieco zdołowani po celnym buzzer-beaterze Sullingera z ok. 10 metrów. 42:21 po pierwszej połowie dla Buckeyes i w zasadzie druga część spotkania przypominała bardziej kontrolowanie wyniku niż walkę dwóch dobrych ekip na poziomie NCAA.
Sullinger jeszcze bardziej dominował, udowadniając tylko swoją klasę i postaram się po nowym roku przybliżyć wam jego sylwetkę, tak jak zrobię to w przypadku kilku innych kandydatów do Draftu 2011.
Obok spotkania przeszedł super freshman Południowej Karoliny – Bruce Ellington. W sobotę miał tylko 3-16 z gry i zakończył spotkanie z dorobkiem 6 oczek (0-5 za 3). O ile Gamecocks w drugiej połowie mieli kilka fajnych fragmentów, o tyle Buckeyes zatrzymali ich na niskiej skuteczności (38%). „Coś” w ataku starał się grać tylko Sam Muldrow (14 pkt.), który dołożył jeszcze 8 zbiórek i 2 bloki. Buckeyes wymusili w sumie 15 strat i 21 fauli. Mieli też 7 bloków i wygrali 2nd half 37:36, zaś całe spotkanie 79:57. Gamecocks co prawda przegrali dopiero drugi mecz w tym sezonie i w porównaniu do tamtego roku wyglądają o wiele lepiej. W sobotę nie szukali zbytnio swojej szansy i nie grali agresywnie, przynajmniej takie były moje odczucie.
Co innego ekipa Ohio State. Nawet przy średniej aktywności takich graczy jak Jon Diebler (11 pkt. – 9 trójek w środę vs. FGCU) i David Lighty (9 pkt.) Buckeyes grali swoje i tylko potwierdzili, że są jedną z najlepszych ekip w tym sezonie. Co prawda mają może krótką ławkę, aczkolwiek niezły mecz zagrał Deshaun Thomas (7 pkt., 7 zb.), to warto ich oglądać w tym roku. Już nie mogę się doczekać kiedy zagrają z takimi rywali z konferencji Big Ten jak Michigan State i Purdue (odpowiednio 15 i 19 luty). Będzie na co popatrzeć moi mili!
Z Sullingerem (ponad 18 pkt., 9 zb., 1 blk. w każdym spotkaniu) i doświadczonymi seniorami mogą zajść w tym sezonie daleko, zaś od czasów Grega Odena (2007) nie było na kampusie OSU tak perspektywicznego gracza w strefie pomalowanej. Nawet bez Evana Turnera (76ers) ten zespół znakomicie funkcjonuje w defensywie.
Buckeyes są obecnie drugą ekipą w USA (tuż za Duke) wg rankingu AP i notują bilans 10-0.