Koniec serii PGE Turowa
Zgorzelczanie przed spotkaniem z Treflem mieli wielkie apetyty na kolejną z rzędu wygraną. Tym razem jednak, musieli uznać wyższość rywala. Sopocianie zdołali, bowiem najpierw doprowadzić do dogrywki, a potem przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę.
Podopieczni Karlisa Muiznieksa triumf w dużej mierze zawdzięczają Pawłowi Kikowskiemu, który tego wieczoru był nie do zatrzymania.
Początek jednak, nie zapowiadał takiego rozstrzygnięcia. Na parkiecie nieznacznie przeważali gospodarze, a Trefl nie kwapił się do kontrofensywy. Sytuacja uległa zmianie po przerwie, kiedy sopocianie przyspieszyli i odrobili większą część strat. Oprócz wspomnianego Kikowskiego, pochwalić w tym miejscu należy też Lorinzę Harringtona. Amerykanin choć nie był tak skuteczny z gry, umiejętnie rozdzielał piłki pomiędzy partnerów, czym ułatwiał im drogę do kosza.
W ostatniej części gry, mimo że zgorzelczanie za wszelką cenę nie chcieli na to pozwolić, przyjezdni wyrównali stan rywalizacji i do rozstrzygnięcia potrzebna była dogrywka. W niej, minimalnie lepsi okazali się zawodnicy Trefla, którzy wytrzymali presję i ostatecznie zwyciężyli na trudnym terenie.
PGE Turów Zgorzelec – Trefl Sopot 81:83 (20:13, 16:14, 21:29, 18:19, d. 6:8)
Turów: Marko Brkic 17, Torey Thomas 13, Ivan Zigeranovic 11, Bartosz Bochno 9, Michael Kuebler 8, Konrad Wysocki 8 , Robert Tomaszek 7, David Jackson 6, Michał Gabiński 2, Ivan Koljevic 0
Trefl: Paweł Kikowski 21, Adam Waczyński 13, Giedrius Gustas 11, Lorinza Harrington 10, Dragan Ceranic 9, Filip Dylewicz 8, Lawrence Kinnard 6, Slobodan Ljubotina 5