Seria porażek przerwana - Knicks pokonani w Cleveland!

Dodano: 19 grudnia 2010 05:24
Seria porażek przerwana - Knicks pokonani w Cleveland!
Cezary Szwarc, Informacja własna
WikiMedia

Cleveland Cavaliers po niesamowicie emocjonującym meczu pokonali New York Knicks po dogrywce 109:102 i przerwali fatalną serię dziesięciu kolejnych występów bez zwycięstwa. Bohaterami byli bez wątpienia Anderson Varejao oraz Mo Williams, którzy wręcz heroicznie zaprezentowali się w najważniejszych minutach czwartej kwarty i dodatkowego czasu gry.  

Cavs zastopowali jedną z najlepszych ekip NBA ostatnich tygodni, a Varejao momentami ośmieszał po obu stronach parkietu Amare Stoudemire'a - lidera Knicks, który jest wymieniany nawet w kontekście walki o nagrodę MVP. Z dzisiejszego zwycięstwa Kawalerzystów, którym przerwali 8-meczową serię zwycięstw Knicks na parkietach rywala, sczególnie cieszyć się może Mo Williams, który zrobił sobie w ten sposób ładny prezent na urodziny, które obchodzi 19 grudnia, a więc kilka godzin po meczu w USA. Spotkanie otworzył rzutem za trzy punkty Raymond Felton, który razem z Amare Stoudemire'em przodowali w punktach swojego teamu zdobywając po 23 oczka. Felton do swojego dorobku dołożył jeszcze 11 asyst, natomiast Amare 11 zbiórek. Chwilę później Anderson Vareajo, który zdobył dziś 14 punktów, 17 (!) zbiórek, 2 asysty, 2 przechwyty i  4 (!) bloki, przechwycił piłkę kierowaną do centra Knicks, po czym pognał na drugi kosz i lay-upem zdobył punkty nad głową jednego z kandydatów do nagrody MVP tego sezonu. Ogółem Amare faulował dziś 4-krotnie, a wszystkie przewinienia wymusił w obronie Varejao, który w jednej z pierwszych akcji drugiej kwarty wsadził na liderze ekipy z Nowego Jorku i pokazał, że to starcie nie będzie łatwe dla pewnych siebie gości. Przez trzy dwunastki, Kawalerzyści trzymali się blisko za Knicks, ale wszyscy spodziewali się tego, że podopieczni Mike'a D'Antoniego skoncentrują się na ostatniej odsłonie i wtedy odskoczą gospodarzom, po czym nie oddadzą już prowadzenia do końca potyczki. Stało się jednak zupełnie inaczej... Podopieczni Byrona Scotta, podbudowani poświęceniem w grze Andetsona Varejo i Mo Williamsa rozpoczęli wydawałoby się decydujące starcie od wyjścia na prowadzenie 76-74, jednak po drugiej stronie kortu dłużni nie byli przyjezdni, a dokładniej Raymond Felton, który zdobył dla swojej ekipy kilka punktów z rzędu na otwarcie czwartej "ćwiartki". Kolejne minuty należały z kolei do zawodnika, który kilka ostatnich meczów przesiedział na ławce rezerwowych w garniturze, a mianowicie do Jamario Moona. W przeciągu dwóch minut (od 7 do pięciu, do końca spotkania) Jamario zanotował na swoim koncie przechwyt, asystę, trafiony rzut za 3 punkty i ważny blok. Dzięki grze z poświęceniem i wielkiemu zaangażowaniu "Winno-Złotym" udało się doprowadzić do wyniku 93-91 dl Knicks na 15 sek przed syreną kończącą mecz. Piłkę w ręcę wziął Mo Williams, który odczekał chwilę w okolicach połowy, a następnie powędrował pomiędzy obrońcami w okolice kosza, skąd zaaplikował rywalom dwa punkty tzw. floaterem. Na zegarze pozostały 3.7 sekundy. Piłkę z autu otrzymał Amare, jednak świetnie broniony przez Brazylijskiego podkoszowego nie trafił rzutu o zwycięstwo. Dogrywkę zdominował duet Williams-Varejao, który zdobył pierwsze sześć punktów dla CC w dodatkowym czasie gry. Wszystkie z nich zdobyte były po Pick and Roll'ach, w których dwukrotnie Mo wypatrywał Andy'ego pod koszem, a raz sam po zasłonie trafił jumpera z pięciu metrów. Następnie swoje oczka dołożył też Antawn Jamison, który przełamał się po serii nietrafionych rzutów z czwartej części starcia. Na 30 sekund do końca Stoudemire trafia jeszcze za 3 punkty, jednak faulowani później Mo i Anthony Parker nie mylą się ani razu z linii rzutów wolnych i Cavaliers dowożą zwycięstwo 109-102
Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp