Energa Czarni blisko porażki

Dodano: 18 grudnia 2010 21:26
Energa Czarni blisko porażki
Adam Popek, Informacja własna
Obraz własny

Lider Tauron Basket Ligi niespodziewanie długo męczył się w stolicy z miejscową Polonią. Podopieczni Wojciecha Kamińskiego wysoko zawiesili poprzeczkę i słupszczanie do ostatnich sekund musieli drżeć o końcowy wynik.

Ostatecznie jednak, udało im się obronić kilkupunktową przewagę, dzięki czemu pierwszą rundę sezonu zasadniczego zakończyli z zaledwie jedną porażką na koncie.

Już na samym początku stało się jasne, że „Czarne Pantery” nie będą miały tego wieczoru łatwego zadania. Na parkiecie przeważali gospodarze, dla których konfrontacja z liderem była okazją do udowodnienia, że żaden przeciwnik nie jest im straszny. Kilka chwil później, po odważnych akcjach Darnella Hinsona, warszawianie odskoczyli rywalowi i wydawało się, że kontrolują przebieg gry. Koszykarze Energi Czarnych sprawiali wrażenie zaskoczonych tak odważną postawą miejscowych i na ich poczynania potrafili odpowiedzieć zaledwie pojedynczymi akcjami. Konsekwencją tego, było prowadzenie Polonii po pierwszej kwarcie 18:10, co nawet kibice w hali „Koło” przyjęli z lekkim niedowierzaniem.

Przyjezdni, by myśleć o korzystnym rezultacie musieli jak najszybciej zniwelować straty i zneutralizować rozpędzonych Polonistów. Ta sztuka udała im się doskonale. Mimo, że na początku próbkę swoich umiejętności dał jeszcze Harding Nana, to w dalszej części podopieczni Dainiusa Adomaitisa zaprezentowali swoje najlepsze oblicze i wynik zaczął oscylować wokół remisu. W przeciwieństwie do stołecznego zespołu, w ekipie ze Słupska ciężar zdobywania punktów wzięło na siebie kilku zawodników, przez co gospodarze nie byli w stanie im się przeciwstawić. W ofensywie najbardziej widoczny był Jerel Blassingame, który wcielał się w rolę zarówno strzelca, jak i asystenta. Wyróżnić należy także Krzysztofa Roszyka. Dzięki dobrej grze w obronie Polaka, wysocy gracze Czarnych Koszul nie zbierali już piłek w strefie podkoszowej z taką łatwością, a i zdobywanie punktów, zaczęło stanowić dla nich nie lada trudność. Sprawiło to, że Czarni prowadzili po pierwszej połowie różnicą jednego „oczka”, lecz wobec depczących im po piętach Polonistów, absolutnie nie mogli czuć się komfortowo.

Po zmianie stron, warszawianie chcąc zrehabilitować się za słabszą poprzednią „ćwiartkę” przystąpili do ataku. Tradycyjnie, można by rzec, królował duet Hinson - Nana. Pozostali nie byli w stanie im dorównać, choć przyznać trzeba, że momentami próbkę swojego talentu pokazywali Tony Easley i Łukasz Wichniarz. Jak się jednak okazało, nie wystarczyło to na ósmą ekipę poprzedniego sezonu, bowiem słupszczanie nie pozostawali dłużni i odpowiadali ze zdwojoną siłą. W związku z tym, plany stołecznej ekipy dotyczące ponownego wyjścia na prowadzenie zostały udaremnione. Co więcej, goście powiększyli nawet swoją przewagę przed decydującą batalią do 7 punktów i można było zaryzykować stwierdzenie, że są w nieco lepszej sytuacji.

Polonia jednak, nie zamierzała się tak łatwo poddawać. Podobnie jak kilka minut wcześniej, zaczęła ambitnie grać w ataku licząc, że zdoła doprowadzić przynajmniej do wyrównania. Wszystko pewnie potoczyłoby się po ich myśli gdyby nie to, że gracze Energi cały czas byli czujni i dzielnie odpierali napór przeciwnika. Taka gra punkt za punkt toczyła się właściwie do ostatnich sekund, lecz wtedy stało się jasne, że gospodarzom tego spotkania nie uda się rozstrzygnąć na swoją korzyść. Wszystko dlatego, że Czarni dzięki swojemu doświadczeniu nie roztrwonili przewagi i po ostatniej syrenie mogli rozpocząć świętowanie pomyślnie zakończonego pierwszego okresu sezonu. Gracze Wojciecha Kamińskiego natomiast, stoczyli po raz kolejny piękną walkę, lecz podobnie jak tydzień temu, troszkę im zabrakło do zdobycia kompletu punktów. 

Polonia Warszawa - Energa Czarni Słupsk 78:82 (18:10, 16:25, 21:27, 23:20)

Polonia: Darnell Hinson 30, Harding Nana 23, Łukasz Wichniarz 7, Tony Easley 6, David Palmer 5, Michał Kwiatkowski 4, Marcin Nowakowski 3, Bartłomiej Bojko 0, Alan Czujkowski 0

Energa Czarni: Mantas Cesnauskis 18, Jerel Blassingame 14, Zbigniew Białek 13, Cameron Bennerman 11, Krzysztof Roszyk 10 (10 zb), Paweł Leończyk 10, Bryan Davis 4, Wojciech Szawarski 2, Chris Oakes 0, Hubert Pabian 0

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp