Genialny Amar'e, Knicks - jeszcze nie teraz
Wiem, że to bardzo subiektywne, ale dla mnie był to mecz sezonu. Mieliśmy tu wszystko - niewiarygodne emocje, wspaniałych kibiców, doskonałe występy indywidualne, serię łącznie 18 zwycięstw z rzędu. Los tego meczu rozstrzygnął się równo z końcową syreną
Boston Celtics pokonali New York Knicks w Madison Square Garden 118:116.
Finisz tego meczu był wręcz nieprawdopodobny. Przy remisie po 113 w ostatniej minucie wielką trójkę trafił Ray Allen i goście prowadzili. Z drugiej strony cyrkowy rzut z faulem wpadł Danilo Gallinariemu i mieliśmy remis po 116. MSG zamarła, kiedy rzut niemal równo z syreną z krótkiego półdystansu oddawał Paul Pierce. Trafił. 118:116 na 0,5 sekundy przed końcem.
Nate Robison omal nie połamał się, wskakując z radości na "The Truth".
To jednak nie był koniec emocji. Niesamowicie dysponowany tego dnia Amar'e Stoudemire dostał piłkę z autu, rzucił za 3 po zwycięstwo i...trafił! Hala oszalała, na czele ze Spike'm Lee. Niestety dla fanów z Nowego Jorku, sędziowie obejrzeli powtórkę tego zagrania i orzekli, że rzut był oddany grubo po czasie. Heroiczny wyczyn "Stata" poszedł na marne, ale te emocje i tak zapamiętamy na długo. Podkoszowy Knickerbockers miał tego dnia aż 39 punktów i 10 zbiórek.
Z drugiej strony Pierce rzucił 32, a Allen 26 (4/5 zza łuku). Raymond Felton miał 26 "oczek" i aż 14 asyst.
Warto dodać, że "Celtowie" grali bez trzech swoich centrów - Shaquille'a O'Neala, Jermaine'a O'Neala i Kendricka Perkinsa. Starterem na pozycji środkowego był Semih Erden.
C's wygrali po raz 11 z rzędu, Knicks przerwali passę 8 wygranych pod rząd.
"Wspaniała koszykówka. Bitwa o Wschód, bójka za szopą, szarpanina przed stodołą, nazywajcie to jak chcecie" - mówił zachwycony poziomem meczu Kevin Garnett.
"Zasłużyliśmy sobie na szacunek Bostonu. Jesteśmy teraz gotowi do gry każdej nocy. Boston to wie." - mówił Amar'e.