Bez rewanżu, ale z sercem na parkiecie - Cavs przegrywają z Heat

Dodano: 16 grudnia 2010 05:05
Bez rewanżu, ale z sercem na parkiecie - Cavs przegrywają z Heat
Cezary Szwarc, Informacja własna
WikiMedia

Cleveland Cavliers mimo gry z poświęceniem i walki do ostatnich sekund nie udało się zrewanżować Miami Heat. Podopieczni Byrona Scotta ponownie musieli uznać wyższość "Żaru" z Miami przegrywając 95-101. Jednak w przeciwieństwie do pojedynku z C-Town, dziś Kawalerzyści nie oddali łatwo zwycięstwa rywalom i do samego końca walczyli o to, na czyją korzyść rozstrzygnie się starcie. 

Już na starcie "Winno-Złoci" pokazali, że nie przylecieli na Florydę aby wypocząć, a żeby zrewanżować się ekipie z Miami za spotkanie z drugiego grudnia, kiedy team prowadzony przez Erika Spoelstre rozbił Cavs na Ich własnej hali 28-oczkami. Od początku w zespole przyjezdnych wyróżniał się Daniel Gibson, który świetnie radził sobie w obronie z Dwyane Wade'em grającym przodem, jak i tyłem do kosza. Do swojej defensywy dodał również szybką trójkę, po której CC wyszli na pierwsze prowadzenie 5-2. Niestety druga połowo pierwszej dwunastki została już przejęta przez Heat, dla których punkty zdobywali Chris Bosh - z pół-dystansu, czy Dwyane Wade w szybkich atakach, jak wtedy, gdy z Joey'em Grahamem "na plecach" wykończył kontrę wsadem z faulem. Podanie do tych punktów zaliczył LeBron james, dla którego była to asysta numer 4000 w karierze. Pod koniec kwarty przechwyt na LBJ;u zaliczył J.J. Hickson, po czym pognał samemu na kosz i  skończył akcję wsadem po obrocie o 180 stopni. Pierwsza odsłona zakończyła się wynikiem 26-24 dla gości. Kolejne dwie części potyczki wyglądały prawie identycznie. Gra po stronie Cavaliers opierała się głównie na rozrzucaniu obrony miejscowej drużyny i rzutach za 3, lub granych pod koniec akcji Pick and Rollach między rozgrywającym a centrem, lub silnym skrzydłowym. Oczywiście w tym fragmencie najlepiej spisywał się duet Mo Williams-Anderson Varejao. Pierwszy z panów zaliczył dzięki temu 13 punktów i 9 asyst, natomiast drugi, kończąc akcje zdołał zapisać na swoim koncie 18 oczek, do których dodał wyśmienite 15 zbiórek, w tym aż 6 na atakowanej desce. Miami Heat w swojej grze skupiali się głównie na twardej obronie, która miała przynosić im możliwość rozgrywania częstych szybkich ataków, w których bez użycia faulu, LeBron James i Dwyane Wade są praktycznie nie do powstrzymania. Jeśli jednak "Żar" rozgrywał akcję bez kontrataku, to zawodnicy wypełniali założenia trenera, które głównie opierały się na szukaniu wolnych pozycji za łukiem, ścinaniu, urywaniu się i wybieganiu do piłki, głównie po zasłonach i rzucaniu z wolnych pozycji. Przed ostatnią kwartą Kawaleria przegrywała 71-73. Decydującą rozgrywkę mocno rozpoczął lider ekipy Heat - Dwyane Wade, który zdobył pierwsze siedem punktów swojego zespołu w tej części meczu i doprowadził tym samym do "runu", którym odskoczyli od Cavaliers na wydawałoby się bezpieczną przewagę. Poddania starcia na 10 minut przed końcową syreną w planach nie miał jednak dzisiejszy lider CC - Daniel "Boobie" Gibson, który szybko zakończył popisy Wade'a, trafiając ważny rzut za 3 punkty. "Cycuś" zdobył dziś 26 oczek, co jest jego najlepszym wynikiem punktowym w tych rozgrywkach. Do tego dorzucił jeszcze 3 "deski" i 4 ostatnie podania. Zaraz po Danielu zza łuku siatkę przedziurawił też Antawn Jamison, którego punkty zdecydowanie mobilizują gospodarzy. Heat od tego momentu rozpoczęli ucieczkę, która poskutkowała Ich największym prowadzeniem w spotkaniu - 92-81. Na ok. 3 minuty przed końcem nie kto inny, jak "Boobie" trafia trójkę, a Byron Scott nakazuje faulować Joela Anthony'ego, który trafia 1 z 2 rzutów osobistych. Swoje rzuty wolne trafiają w międzyczasie Andy Varejao i Antawn Jamison, a prowadzenie Heat zmniejsza się do zaledwie trzech oczek. Niestety w kolejnych akcjach gospodarze skutecznie odpierają atak Cavs, a osobiste trafia LeBron James. Starcie kończy się wynikiem 101-95 dla Miami Heat. W drużynie zwycięzców najlepsze zawody rozegrali jak zwykle Bosh, James i Wade, którzy zdobyli łącznie 65 punktów, do których LBJ dołożył jeszcze 13 zbiórek.
Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp