Howard mówi Konkursowi Wsadów stanowcze nie
"Superman came to the building!" - pamiętacie to?
Dopiero wczoraj Kenny Smith wychodził z siebie komentując nam jeden z najbardziej pamiętnych Konkursów Wsadów ostatnich lat. Pierwsze skrzypce grał w nich Dwight Howard. Center Orlando Magic mówi jednak stanowczo - "nigdy więcej".
"DH12" powiedział w trakcie treningu w Pepsi Center, przygotowując się do spotkania z Denver Nuggets, że nie ma już zamiaru zawracać sobie głowy tym podobnymi konkursami. "Wycofuję się z tego do końca życia" - mówił Howard. "Nie chcę już tego robić. Dam lśnić komuś innemu. Sam brałem w tym udział zbyt wiele razy. Koniec z tym."
Słowa te brzmią stanowczo, ale i po części smutno. Choć krytykowano go, że walory jego wsadów nie były aż tak dobre jak pozostałych uczestników, trzeba przyznać, że potrafił zrobić niepowtarzalne i niezapomniane show. Na pewno negatywnym czynnikiem w jego przypadku jest...wzrost. Zawodnicy jego postury nie mają aż tak potężnego hangtime'u jak choćby Josh Smith czy Rudy Gay, więc z czasem musi się skończyć kreatywność.
Czy implikuje z tego również, że Howard wreszcie dorósł i chce skupić się na liderowaniu drużyną i biciu się o Mistrzostwo NBA? Także możliwe. Myślę, że to chciał nam po części zakomunikować Dwight - "jestem gotów!"
Mnie interesuje, kogo Wy chcielibyście zobaczyć w tegorocznym Konkursie Wsadów. Blake Griffin zdaje się zaprzeczać nieco temu, o czym napisałem dwa akapity wyżej, ale jest on wybrykiem natury, o czym dobrze wiemy. Na pewno chciałbym zobaczyć też Russella Westbrooka i Derricka Rose. Z mniej znanych zawodników chciałbym dać szansę Jeremy'emu Evansowi z Utah Jazz. Widzieliście co on wyprawia?
Jakie są Wasze propozycje?