Polonia zatrzymana w Trójmiejście
Ostatnie spotkanie 10 kolejki Tauron Basket Ligi rozpoczęło się po myśli gospodarzy. Trefl, już po niespełna 4 minutach gry prowadził z warszawską Polonią 9:2 i sprawiał wrażenie, jakby chciał rozstrzygnąć losy tego spotkania już na samym początku. Największe problemy defensorom Czarnych Koszul przysparzał Slobodan Ljubotina, który punktował z najrozmaitszych pozycji.
Wtórował mu desygnowany na parkiet w pierwszej piątce Adam Waczyński. Polak, mimo słabego początku sezonu coraz lepiej radzi sobie w sopockiej drużynie, czego dowodem jest zaufanie jakim obdarzył go trener Karlis Muiznieks.
Mimo to, w dalszej części pierwszej odsłony inicjatywę przejęli goście. Po akcjach Marcina Nowakowskiego i Tony’ego Easleya zniwelowali straty do zaledwie trzech „oczek” i nie zamierzali na tym poprzestawać. Szczególnie podobać się mogła gra tego pierwszego. 21 letni zawodnik nie mylił się z dystansu i imponował odwagą przy podejmowaniu decyzji. Wszystko to sprawiło, że po pierwszej „ćwiartce” wynik na tablicy świetlnej brzmiał 20:19 i miejscowi wcale nie mogli czuć się już tak pewnie.
Po krótkiej przerwie warszawianie wyszli na prowadzenie. Stało się tak za sprawą celnej „trójki” Alana Czujkowskiego, który pojawił się na parkiecie chwilę wcześniej. Trefl nie zamierzał jednak, biernie przyglądać się tym wydarzeniom. Wobec prawdziwej zapory, jaką tworzyli w defensywie wysocy gracze Polonii, sopocianie starali się przejąć inicjatywę za sprawą rzutów z dystansu. Tyle że, w tym aspekcie znacznie ustępowali swojemu rywalowi, w związku z czym nie mogli liczyć na zbyt wiele. Pod nieobecność Ljubotiny, jedynym, który skutecznie potrafił przeciwstawić się podopiecznych Wojciecha Kamińskiego był Dragan Ceranić, ale Serb nie mógł liczyć na wsparcie kolegów. Mimo to, dzięki jego akcjom, Trefl nadal dotrzymywał kroku Czarnym Koszulom i kwestia ostatecznego rezultatu pozostawała otwarta.Po zmianie stron znów zaatakowała Polonia. Na niewiele się to jednak, zdało bowiem sopocianie w mgnieniu oka odpowiadali kolejnymi punktami. Z minuty na minutę rozkręcał się Lawrence Kinnard, który był groźny zarówno z dystansu, jak i z bliższych odległości. Nieskutecznością natomiast, raził Paweł Kikowski. Były gracz m in. Kotwicy Kołobrzeg mimo aż 10 prób, ani razu nie znalazł drogi do kosza. Starali się to wykorzystać warszawianie, którzy pod koniec kwarty znów dogonili przeciwnika. Duża w tym zasługa wspomnianego Easleya, który bez problemów radził sobie z obrońcami Trefla. W związku z tymi wydarzeniami, przewaga gospodarzy zmalała do zaledwie jednego „oczka”, co zapowiadało spore emocje w decydującej batalii.W niej lepsi okazali się jednak podopieczni Karlisa Muiznieksa. Dzięki twardej grze w obronie nie pozwolili oni warszawianom zaprezentować pełni swoich umiejętności, a sami w tym czasie wypracowali kilku punktową przewagę. Polonistom nie pomogły starania Hardinga Nany oraz Nowakowskiego. To miejscowi, do ostatnich sekund kontrolowali boiskowe wydarzenia i odnieśli tym samym kolejne, cenne zwycięstwo w tym sezonie. A stołecznym koszykarzom pozostaje pogratulować po raz kolejny ambicji i woli walki, bo nie każdy na ich miejscu byłby w stanie wykrzesać z siebie tak wiele. Trefl Sopot – Polonia Warszawa 71:65 (20:19, 16:18, 17:15, 18:13)Trefl: Lawrence Kinnard 16, Dragan Ceranic 12, Slobodan Ljubotina 12, Adam Waczyński 11, Giedrius Gustas 10, Filip Dylewicz 4, Lorinza Harrington 4, Paweł Kikowski 2 Polonia: Marcin Nowakowski 15, Tony Easley 14, Darnell Hinson 13, Harding Nana 13 (12 zb), Alan Czujkowski 8, Łukasz Wichniarz 2, Michał Kwiatkowski 0, David Palmer 0, Marcin Krajewski 0