Carmelo w MSG. Ostatni raz jako gość?
O godzinie 18:00 polskiego czasu w legendarnej nowojorskiej hali Madison Square Garden miejscowi New York Knicks podejmują Denver Nuggets.
Bez wątpienia będzie to mecz wielu podtekstów i smaczków. Głównym daniem będzie oczywiście nieustanna obserwacja każdego ruchu Carmelo Anthony'ego, którego wiążę się z zespołem z "Big Apple".
Podobny posmak miały przez kilka ostatnich sezonów występy w MSG LeBrona Jamesa. Miejscowi kibice adorowali go i prosili o zmianę klubu, a ten odwdzięczał im się wspaniałymi, 50-punktowymi występami. Ostatecznie "King" wybrał Miami Heat, ale zawsze o jego wizytach w New York City mówiło się dużo.
Teraz tę rolę przejmuje "Melo". Dodatkowym smaczkiem jest oczywiście to, że Anthony od dłuższego czasu bawi się z kierownictwem i kibicami Nuggets w kotka i myszkę, odwlekając przedłużenie kontraktu. Ostatnio włodarze klubu z Denver nie wytrzymali i postanowili go oddać w wymianie. Carmelo natomiast twierdzi, że..."myśli" nad przedłużeniem kontraktu...Nie kupujemy tego.
Z drugiej strony mamy świetnie dysponowanych ostatnio gospodarzy, którzy wygrali sześć ostatnich spotkań i Amar'e Stoudemire w formie, która upoważnia do rozważania jego kandydatury w wyścigu po MVP. Wczoraj nawet kibice Clippers skandowali "MVP", kiedy na linii wolnych stawał Blake Griffin, więc czemu nie "Stat"?
Jest też Anthony Randolph, sfrustrowany tym, że nie gra i chętny do zmiany klubu.
Najciekawszy jest fakt, że nie wiadomo, czy Anthony...w ogóle zagra. Ostatnie spotkanie przesiedział na ławce rezerwowych i jego obecność w dzisiejszym meczu stoi pod znakiem zapytania, tzn. ma to być "game-time decision".
Ja wierzę jednak, że "Melo" zrobi wszystko żeby zagrać dziś przed legendarnym audytorium i pokazać się z jak najlepszej strony. Jest megalomanem, więc nie może odpuścić takiej okazji zrobienia sobie autoreklamy. Nawet gdyby miał to przypłacić kontuzją i nieobecność w kilku kolejnych meczach. Przecież i tak długo w Denver go nie pooglądają...