Niesamowity Ben Wallace - Raptors wygrywają w Detroit!

Dodano: 12 grudnia 2010 07:09
Niesamowity Ben Wallace - Raptors wygrywają w Detroit!
Cezary Szwarc, Informacja własna
WikiMedia

Toronto Raptors po wspaniałej czwartej kwarcie wygrali z Detroit Pistons 120-116. „Dinozaury” wygrały ostatnią odsłonę spotkania 37-17, odrabiając tym samym stratę z poprzednich „ćwiartek” do Pistons i wyszli na prowadzenie, którego nie oddali już do końca meczu. Jedynym zawodnikiem z Mo-Town, który wyraźnie nie poddawał się mimo „runu” rywali był weteran Ben Wallace, który rozegrał jedne z najlepszych zawodów w swojej karierze.

Jeszcze przed startem ostatniej dwunastki „Tłoki” spokojnie prowadziły i nic nie zapowiadało, tak odmiennego wyniku meczu. Gospodarze wysokie prowadzenie wywalczyli w drugiej kwarcie, kiedy rozbili swoich przeciwników 43-25. W najgorszym dla zespołu z Toronto momencie prowadzenie podopiecznych Johna Kuestera wynosiło aż 25 oczek. Zawodnicy z Kanady nie poddali się jednak i nadrabiając wynik doprowadzili do najlepszego powrotu w historii swojej organizacji. „Wszyscy mówili, że jesteśmy sfrustrowani i odeszliśmy od zmysłów, ale my naprawdę nie chcieliśmy się wstydzić po tym meczu, wiec odpowiedzieliśmy i przechyliliśmy szalę spotkania na naszą korzyść” – mówił po meczu dumny DeMar DeRozan.  Najlepszym zawodnikiem po stronie zwycięzców był Jerryd Bayless, który poprowadził do waliki swoich kolegów w ostatniej części zawodów. Na swoim koncie zapisał dziś też 31 punktów, 5 zbiórek i 7 asyst. Po 22 oczka zdobyli też Leandro Barbosa i Andrea Bargnani, który trafił dziś 4/6 rzutów. Może trudno uwierzyć w to co zaraz przeczytacie, ale taka jest prawda: Samym Benem Wallace’m i Rodney’em Stuckey’em meczu się nie wygra… Obaj panowie byli dzisiaj liderami punktowymi w zespole z Detroit zdobywając po 23 oczka. Rodney do swojego dorobku dodał jeszcze 12 asyst, jednak jeszcze większy wkład w grę Pistons miał grający z wielkim poświęceniem Big Ben. 23 punkty (!!!), 14 zbiórek, w tym aż 9 w ataku – żaden z zawodników Raptors nie zebrał łącznie tyle piłek, co Ben w samym ataku – 4 asysty, 5 przechwytów i jedno trafienie za 3 to dzisiejszy dorobek weterana urodzonego w Alabamie.  Niebywały mecz, jak na 36-letniego, centra mierzącego aktualnie podobno zaledwie 203 centymetry wzrostu i niesłynącego nigdy z dobrej gry w ofensywie… O ile w swoich najlepszych latach Ben notował mecze z tego typu wynikami w zbiórkach, przechwytach, a nawet asystach, bo jest jednym z najlepiej podających centrów w lidze, a nawet potrafił dołożyć jeszcze do tego np. 4 bloki, to nigdy przy tego typu statystykach w poprzednich kategoriach nie miał jeszcze dodatkowo 23 oczek (średnia z kariery 6.1 punktu na mecz), w tym trójki (11% skuteczności zza łuku w karierze – 6/46), przy skuteczności 10/13 z gry. 
Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp