J.J. Hickson niezadowolony z roli rezerwowego

Dodano: 11 grudnia 2010 18:02
J.J. Hickson niezadowolony z roli rezerwowego
Cezary Szwarc, Informacja własna/realgm.com
MediaWiki
Kilka dni temu Byron Scott wprowadził pewne zmiany, które mają pomóc Cavs w przerwaniu sześciomeczowej serii porażek. Najważniejsze z nich dotknęły pierwszej piątki Kawalerzystów w starciu przeciwko Chicago Bulls.  "Winno-Złoci" przegrali potyczkę z Bykami, jednak nowe ustawienie zdawało się wyglądać dużo lepiej niż to z poprzednich spotkań rozgrywek tego sezonu. Nie wszystkim jednak tak zupełnie podobają się modyfikacje składu… Do wyjściowego składu trafił Daniel Gibson, Anthony Parker przesunął się o jedną pozycję wyżej, wysyłając na ławkę Joey'a Grahama, a J.J. Hicksona na pozycji silnego skrzydłowego zastąpił weteran - Antawn Jamison. J.J. Hickson, który jeszcze w zeszłym sezonie opierał swoją grę głównie na asystach pod sam kosz od kolegów, teraz nagle po rozegraniu kilku meczów w startującym zestawieniu, niczym wielka gwiazda zaczyna ubolewać nad swoim powrotem do gry z ławki. "Nie dopasowuję się zbyt dobrze do nowych ról i myślę, że nie jest to żaden sekret. Trener Scott wie, że nie jestem z tego powodu szczęśliwy, moi koledzy też to wiedzą, jednak będę starał się być profesjonalistą i sobie z tym poradzić." - komentował niezadowolony koszykarz. W swoim pierwszym występie, jako gracz z ławki James Junior rozegrał tylko dziewięć minut, w trakcie których zdążył po jednym razie zebrać i przechwycić piłkę. Swoją wyjątkowo słabą formę, po meczu tłumaczył w następującymi słowami: "Cały dzień byłem przekonany, że wyjdę w pierwszej piątce... O zmianie dowiedziałem się dopiero na 30 sekund przed rozpoczęciem rozgrzewki." Hickson w tym sezonie notuje dla Cavaliers średnio 11 punktów i 5.2 zbiórki na mecz, grając statystycznie po 23 minuty, jednak ostatnimi czasy jego statystyki zaczęły spadać proporcjonalnie do minut gry. Niewykluczone, że Scott poprzez zmniejszanie roli młodego zawodnika wcale nie pokazuje utraty zaufania do niego, a po prostu stara się nauczyć go pokory. J.J. jest bowiem wyraźnie typem człowieka, któremu przy "liźnięciu" odrobiny gwiazdorstwa mogłaby uderzyć woda sodowa do głowy... 
Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp