Garnett daje zwycięstwo Celtics
Dodano: 10 grudnia 2010 09:13
Autor: Cezary Szwarc, Informacja własna
Zdjęcie: Obraz własny
Boston Celtics pokonali dziś w nocy na wyjeździe dużo niżej notowanych Philadelphia 76ers 102-101.
Najważniejsze punkty w starciu zdobył Keving Garnett, trafiając tzw. alley-oop’a od Rajona Rondo na 1.4 sekundy do końcowej syreny. Dla gości było to dziewiąte z rzędu zwycięstwo, natomiast 76ers zakończyli w ten sposób swoją 5-meczową serię wygranych na własnej hali.„Rajon podał idealnie... Mi po prostu pozostało umieścić piłkę w obręczy.” – mówił po meczu szczęśliwy Garnett. Poza brawami dla zwycięzców należą się jednak też duże pokłony w stronę ekipy z miasta braterskiej miłości, którzy nie dali się rozgromić faworytom spotkania, a walczyli do ostatnich sekund tworząc świetne widowisko przed kamerami ogólnokrajowej stacji telewizyjnej TNT. Mimo ostatnich problemów kadrowych, podopieczni Doca Riversa zagrali tylko bez Shaquille’a O’Neala, Kendricka Perkinsa i Delotne Westa. Nie przeszkodziło im to jednak łatwo zdobywać punkty. Celtics trafiali bowiem z ponad o 10% lepszą skutecznością z gry i 11% zza łuku od swoich rywali. Na linii rzutów wolnych również dominowali, jednak to nie miało już tak wielkiego wpływu na zaciętą końcówkę i w końcu wygraną. W miejsce kontuzjowanego Shaqa coach postanowił wpuścić na boisko pierwszoroczniaka Semih ardena, który nie zawiódł i w nieco ponad 17 minut spędzonych na parkiecie zapisał na sowim koncie osiem oczek i trzy zbiórki. Pod koszem dobrze uzupełniał go Glenn Davis, który wchodząc z ławki zdobył 16 punktów. Najlepiej wśród przyjezdnych spisali się jednak Ray Allen i Rajon Rondo. Pierwszy zdobył dziś najwięcej punktów w meczu – 23, natomiast Rondo jak na świetnego playmakera przystało zanotował 14 kluczowych podań, zebrał 5 piłek i dorzucił 19 oczek. W zespole pokonanych tylko dwóch zawodników, którzy weszli dziś na parkiet nie zdobyło dwucyfrowej liczby punktów. Z pozostałych najskuteczniejszym był Jodie Meeks ze swoimi 19 oczkami. Po 16 dorzucili też Holiday i Young, natomiast Andre Iguodala trafił tylko 5-14 rzutów (14oczek), jednak dołożył do tego jeszcze bardzo dobre 5 zbiórek i 11 asyst. Na deskach królował Elton Brand, który 14 razy w tym aż 8-krotnie w ataku zbierał piłkę nad głowami rywali. Po meczu trener „szóstek” – Doug Collins widocznie zawiedziony mówił: „Co za przegrana… Oni mieli dużo więcej opcji w ataku i sposobów na zdobywanie punktów. To mogła być nasza wielka wygrana”