Ron Artest chce być na plakacie Griffina
Fenomen Blake'a Griffina rozprzestrzenia się po koszykarskim światku szybciej, niż ptasia grypa. Skrzydłowy Los Angeles Clippers robi furrorę swoimi niesamowitymi wsadami.
Jak się okazało, jego popisami zachwycają się nie tylko kibice NBA...
Otóż Ron Artest, skrzydłowy Los Angeles Lakers oświadczył, że nie ma nic przeciwko temu, by znaleźć się na "plakacie" Blake'a Griffina. To znaczy zostać jednym z tych, nad którymi debiutant Clippers zapakował z impetem. Jako przykład możemy podać rosyjskiego środkowego Timofey'a Mozgova.
"Mam nadzieję, że nade mną zapakuje. Jego najlepsze zagrania są tak dobre, że aż głupie" - stwierdził Ron Ron. "Kupiłbym taki plakat i poprosił o podpisanie."
Rozbrajająca szczerość Artesta od dawna jest w cenie.
Jeszcze jedna rzecz - zawodnik ma w planach oddanie całej swojej miesięcznej pensji na...poradnię zdrowia psychicznego. Pamiętacie komu Artest dziękował zaraz po zdobyciu Mistrzostwa NBA? Tak, tak, swojemu psychiatrze...
Z Ronem nigdy nie będziemy się nudzić.