Heat wzięli rewanż na Jazz

Dodano: 9 grudnia 2010 10:09
Heat wzięli rewanż na Jazz
Michał Fast, Informacja własna
Obraz własny

Miami Heat odnieśli szóste zwycięstwo z rzędu i wygląda, że kryzys o jakim była mowa przed dwoma tygodniami mają już za sobą. Tym bardziej, że dziś pokonali drużynę z czuba Konferencji Zachodniej Utah Jazz 111:98.

Ojcem zwycięstawa Żarów był LeBron James, który zanotował świetne statystyki. Miał 33 punkty, 9 asyst i 7 zbiórek. Jednak statystyki LeBrona to nie najważniejsza rzecz w grze Heat. Najważniejsze jest to, że wreszcie w grze Miami widać chęć współpracy i ta współpraca się udaje.

"Po prostu robimy swoje, każdy gra to co potrafi najlepiej, ale jednocześnie nie jesteśmy samolubni i dzielimy się piłką. Każdy z nas gra swoją grę zarówno jak jesteśmy na parkiecie obaj jak i wtedy gry jeden z nas siedzi na ławce" - tak grę Wade'a i swoją komentuje James.

Heat przed czwartą kwartą, która okazała się decydująca, przegrywali jednym punktem. Jednak po gwizdku rozpoczynającym tę część gry szybko odskoczyli rywalom notując serię punktową 12-3. Wszytsko rozpoczęło się od rzutu Chrisa Boscha, potem kolejno za trzy trafili Mario Chalmers, James Jones i Dwyane Wade. W tym czasie tylko jeden rzut Jazz znalazł drogę do kosza a jego autorem był Deron Williams.

Heat zwycięstwo przypieczętowali w końcówce meczu notując kolejną serię punktową, tym razem 6-0, po której na tablicy widniał rezultat 102:90. Po tym ciosie Jazz nie byli w stanie się już podnieść.

Oprócz gry Jamesa na uwagę zasługuje także postawa Dwyane'a Wade'a, który rzucił 28 punktów i miał po cztery asysty i zbiórki oraz gra podkoszowych Chrisa Bosha (14 puntów, 9 zbiórek) i Zydrunasa Ilgauskasa (16 puntów, 10 zbiórek).

To było trzecie z rzędu zwycięstw Heat na wyjeździe przy jednoczesnej drugiej porażce, w trzech meczach, Jazz we własnej hali.

Dla Jazz najlepiej zagrali Al Jefferson (25 punktów i 11 zbiórek) oraz Deron Williams (21 punktów i 12 asyst).

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp