Cavaliers z największymi szansami na Iguodalę?!
Dodano: 7 grudnia 2010 15:56
Autor: Cezary Szwarc, Informacja własna
Zdjęcie: WikiMedia
Ostatnio na rynku transferowym coraz głośniej robi się wokół skrzydłowego z Filadelfii. Jak już kiedyś informowaliśmy klub z miasta braterskiej miłości stara się maksymalnie odmłodzić swój skład, przez co na sprzedaż mieliby być wystawieni zawodnicy pokroju Andre Iguodali, czy Eltona Branda. Organizacja od kilku dni zaprzecza tym plotkom, jednak czy będzie w stanie odmówić, kiedy do gry wejdzie klub z Ohio?Oczywiście w gronie zainteresowanych talentami Iguodali pozostają też inne zespoły, jak: New York Knicks, czy Houston Rockets. Tę stawkę w kolejnych dniach pewnie się jeszcze powiększy, jednak w jednym z wywiadów przedstawiciel 76ers mówi stanowczo: „Andre nie jest wystawiony na sprzedaż”. Na obecną chwilę może to być prawda, jednak pewien dziennikarz ze wschodniego wybrzeża USA pokusił się o małą analizę finansów „szóstek” i rynku NBA ogółem. Jak się okazało team z Filadelfii desperacko poszukuje w ostatnim czasie cięcia wszelkich kosztów, co już niedługo może się przejawić w handlowaniu wysokimi kontraktami swoich zawodników, jak ten A.I.’a na przykład. Iggy ma bowiem przed sobą jeszcze cztery lata zapisane w swojej ponad 56-milionowej umowie. Dlaczego jednak największe szansę na grającego z numerem #9 koszykarza mieliby mieć właśnie Cavs? A no dlatego, że z każdym z pozostałych klubów 76ers musieliby dokonać trade’u, w którym do nich powędrowaliby zawodnicy z kontraktami odpowiadającymi temu Andre, co nie przyniosłoby Im żadnych tak bardzo poszukiwanych korzyści finansowych. Oczywiście jest wyjście, które zakłada pozyskanie tzw. spadających kontraktów, czyli zawodników, których warunki zatrudnienia byłyby porównywalne z tymi Iguodali, jednak kończyłyby się po tych rozgrywkach, a klub (oczywiście) nie zdecydowałby się Ich ponownie zatrudnić zyskując cenne $. Taka wymiana jest jednak trudna do skompletowania i spełniłaby swoją rolę dopiero po sezonie, natomiast to, co mogą zaproponować „Kawalerzyści” jest gwarancją szybkiego zysku, a jeśli niewiadomo o co chodzi, to chodzi o… Pieniądze. Tak jest , nieliczne organizacje z NBA są w stanie uzbierać tylko i wyłącznie same pieniądze nie dodając przy tym do wymiany żadnego zawodnika, aby pozyskać koszykarza formatu A.I.. Nawet jeśli są takie, to najczęściej właśnie te, które nie chcą - mówiąc kolokwialnie – ładować się w wydatki jakie niesie za sobą Iguodala, ponieważ szukają jak największych oszczędności. W innej sytuacji są Cavaliers, którzy pieniądze na wychowanka college’u Arizona mają nie ze zbierania przez lata i cięcia kosztów, a z luki w płacach – tzw. Trade Exception, którą zakończeniem swojego 14.5 mln. kontraktu i przejściem do Miami „obdarował” Ich nie kto inny, jak LeBron James. Andre notuje właśnie jeden z gorszych sezonów w swojej karierze i wygląda trochę na to, że wolałby już grać gdzie indziej. Bardzo możliwe, że wróciłby wtedy do swojej dobrej formy, jeśli trafiłby do składu, w którym lidera nie próbuje się zrobić na siłę z 20-letniego gracza pokroju Jrue Holidaya, zapominając zupełnie o dziewiątym numerze draftu 2004. P.S. Już dziś w nocy Cavs zmierzą się z 76ers i kto wie, czy sztab szkoleniowy, menadżerzy i skauci z Cleveland nie będą się bacznie przyglądać złotemu medaliście Mistrzostw Świata w Turcji. Na koniec zostawiam Was jeszcze z mixem najlepszych żeby nikt nie zapomniał jak dobrym może być wciąż zawodnikiem: