Wywiad z Miliją Bogiceviciem, trenerem PBG Basketu Poznań.
W obecnym sezonie poznaniacy nie rozpieszczają swoich fanów. Mimo wielkiego potencjału, jak dotąd znajdują się w dolnej części tabeli, a symptomów poprawy nie widać.
O tym jak cała sytuacja wpływa na osiągane wyniki oraz najbliższą przyszłość zespołu, portalowi koszykowka.net zgodził się opowiedzieć trener Milija Bogicević.
Adam Popek: Panie trenerze, PBG Basket był przed sezonem typowany do zajęcia czołowych lokat w lidze, a tymczasem wyniki przez Was osiągane są dalekie od ideału.Milija Bogicević: Na początku nie ma większego znaczenia czy jest dobrze, czy źle. Prawdziwa weryfikacja przyjdzie, bowiem dopiero pod koniec sezonu. Tak się składa, że w lidze mamy bardzo dużo zespołów prezentujących podobny poziom i jak można łatwo zaobserwować, nie tylko my zaliczamy gorsze występy. Jednak wspomniałem już, że do końca pozostało bardzo wiele spotkań i wierzę, że zdążymy jeszcze pokazać na co nas stać.
AP: W zeszłym sezonie zdobył Pan z Polpharmą brązowy medal. Teraz włodarze poznańskiego klubu z pewnością liczą, że poprowadzi ich Pan do podobnych sukcesów. MB: To oczywiste. Zresztą nie tylko klub tego oczekuje, ale i ja sam stawiam sobie wysoko poprzeczkę. W każdym sezonie chcę coś osiągnąć i traktuję to jako część swojej pracy. A że są pewne wymagania? Niech będą, bo też są potrzebne.
AP: Uważa Pan, że z obecnym składem możliwe jest osiąganie satysfakcjonujących rezultatów?MB: Jak najbardziej. Zawodnicy, jakimi dysponuję prezentują naprawdę dobry poziom. Wydaje mi się, że w tym momencie potrzeba im jednego przekonującego zwycięstwa do tego, by się przełamać i uwierzyć we własne możliwości. A wtedy jestem przekonany, że z wygrywaniem nie będzie żadnego kłopotu. Uważam, że kwestią czasu jest, aby do tego doszło.
AP: Zapytałem o to, ponieważ jak dotąd jedynym, który nie schodzi poniżej pewnego poziomu jest Eddie Miller. Pozostali, dobre występy przeplatają słabymi. MB: Na tym właśnie polega cała sztuka, żeby prezentować się z jak najlepszej strony. Eddie robi to bardzo dobrze, przez co daje przykład pozostałym koszykarzom. Zresztą wydaje mi się, że z czasem cały zespół będzie grał o wiele lepiej.
AP: Zgodzi się Pan z opinią, że PBG Basket potrafi wygrywać tylko ze słabszymi od siebie?MB: Wcale tak nie jest, bo jak dotąd wyraźnie przegraliśmy tylko z Anwilem. Ogólnie rzecz biorąc, uważam, że nie gramy źle. W tej edycji rozgrywek liga jest niesłychanie wyrównana i naszym zadaniem jest wygrywać przede wszystkim u siebie. Oczywiście, jeśli uda się wywalczyć komplet punktów na obcym parkiecie, to będziemy się bardzo cieszyć. Trzeba jednak, wziąć pod uwagę, że jest to trudne do wykonania. Przykładem tego jest choćby nasz mecz w Słupsku z miejscową Energą Czarnymi, gdzie byliśmy przecież bardzo blisko wygranej, ale ostatecznie musieliśmy uznać wyższość gospodarzy.
AP: W takim razie, jaki cel stawia Pan przed zespołem na ten sezon?MB: Wobec wielu drużyn aspirujących do ligowej czołówki, chciałbym przede wszystkim pewnie awansować do fazy play-off. Co będzie potem? Trudno powiedzieć, bo w międzyczasie wiele może się zdarzyć. Z pewnością też, w klubach zajdą jakieś roszady kadrowe, więc czas pokaże ma ile nas stać.