Niespodzianka w Milwaukee - Magic pokonani

Dodano: 5 grudnia 2010 08:03
Niespodzianka w Milwaukee - Magic pokonani
Cezary Szwarc, Informacja własna
Obraz własny

Wynikiem 96 do 85 dla Milwaukee Buck zakończyło się dzisiejsze wyjazdowe spotkanie Orlando Magic. Przegrana zespołu, który przed meczem zajmował ex aequo pierwszą lokatę na wschodzie z Bucks, którzy w tym momencie rozgrywek zajmują dziesiąte miejsce jest niemałą niespodzianką. 

Oczywiście przegraną można tłumaczyć brakiem Dwighta Howarda, Jameera Nelsona, Ryana Andersona i J.J. Redicka, jednak mimo tych osłabień mało kto spodziewał się takiej dominacji ze strony gospodarzy, którzy w tym sezonie wyraźnie nie grają na poziomie sowich możliwości. Katem gości okazał się Andrew Bogut, który wracając po pięciomeczowej absencji zdobył dziś 31 punktów i zebrał 18 piłek (8 w ataku!). Mało optymistycznym akcentem dla Polaków może być fakt, że za bronienie Australijczyka odpowiedzialny był dziś nasz rodak – Marcin Gortat. MG13 dwoił się i troił przy Bogut’cie, jednak ten bez podwojeń był dzisiejszego wieczoru nie do powstrzymania.  „Andrew dzisiaj trafiał seriami, a przez to, że nie było jeszcze Dwighta mogliśmy więcej grać blisko kosza i częściej tam wbiegać.” – mówił w pomeczowych wywiadach Brandon Jennings, który również nie zawiódł dzisiaj publiczności w Wisconsin zdobywając świetne 27 oczek, 7 zbiórek i 6 kluczowych podań. Dwucyfrową zdobycz w punktach zaliczył też John Salmons, który do swoich 16 punktów dorzucił też 4 zbiórki i tyle samo przechwytów. Duet Jennings-Bogut grał doskonale między sobą. W niektórych momentach wyglądało to tak, jakby grali już ze sobą kilka dobrych lat i niektóre akcje mogli już rozgrywać z zamkniętymi oczami. Bogut zawodził jedynie na linii rzutów wolnych skąd trafił jedynie 5 z 16 oddanych rzutów i o mało nie dał tym szans na przechylenie szali zwycięstwa na stronę gości z Florydy. Przez większą część starcia Bucks utrzymywali bezpieczne prowadzenie w okolicach 10 punktów różnicy, lecz mało brakowało, a spadło by ona zupełnie w ostatnich minutach potyczki. W zespole Stana Van Gundy’ego najlepiej spisali się Vince Carter: 20 punktów, 7 zbiórek i 6 asyst i Quentin Richardson: 16 oczek, w tym ważne rzuty w ostatnich minutach oraz 4 zbiórki. Przyzwoicie z ławki zagrał znowu Brandon Bass, który zanotował 12 punktów i 8 zbiórek. Marcin Gortat zebrał dziś 10 piłek, jednak dal swoich kolegów znowu był niewidzialny pod koszem i nie dostawał piłek. Swoje jedyne punkty (2) w spotkaniu zdobył w ostatnich minutach meczu, kiedy Carterowi przestało w końcu zależeć na indywidualnych osiągnięciach, a ważniejsze stały się proste punkty, który mógł dostarczyć spod samej „dziury” polski podkoszowy. Niestety było już za późno i Magic ulegli Milwaukee Bucks 85-96. 
Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp