Bardzo dobry mecz Gortata
Gdy Marcin Gortat wychodzi na parkiet w pierwszej piątce to można śmiało założyć, że nie zawiedzie i pochwali się przyzwoitymi statystykami po meczu. Tak było do tej pory, tak też było i ostatniej nocy.
Jedyny Polak w NBA spędził na parkiecie prawie 32 minuty, w czasie których jego konto wzbogaciło się o 14 punktów (7/9), 11 zbiórek, 3 bloki, 2 asysty i przechwyt a jego Magic pokonali Detroit Pistons 104:91 odnosząc 15 zwycięstwo w sezonie.
Nie do zatrzymania tego wieczoru był rywal Gortata do miejsca w składzie - Brandon Bass, który zdobył 27 punktów i miał 3 zbiórki. Bass trafił 11 z 12 rzutów z gry a jego wynik punktowy jest najlepszym w karierze.
Do tego poziomu dostosował się także Vince Carter, który uzyskał 25 "oczek" i 9 asyst. "Air Canada" musiał przejąć rolę lidera w drużynie, gdyż w meczu nieobecni byli Howard i Nelson, którzy cierpią na grypę żołądkową. Również z tego powodu w meczu nie wystąpili J.J Redick i Pietrus.
W ekipie gospodarzy wyróżnił się Prince, który zanotował na swoim koncie 30 punktów. Dla Detroit była to już 14 porażka w sezonie.
Od autora:
Wczoraj dobiegły nas informacje o rzekomym transferze na linii obu klubów. W jednej z opcji wymieniane są nazwiska Prince'a i Gortata. Daleki jestem od tego aby kwestionować chorobę koszykarzy Magic, ale zastanawia fakt sporej ilości minut, jakie dostali Gortat i Bass. Wiadomo, że lukę po Howardzie jakoś wypełnić trzeba było, lecz Ryan Anderson na parkiecie pojawił się tylko na 28 sekund...Aż 40 minut w meczu dostał także Prince (w sezonie średnio 32). Czyżby sternicy obu ekip chcieli się przyjrzeć z bliska komu trzeba?