Spoelstra bezpieczny na stanowisku trenera Miami
Mówcie co chcecie - Miami Heat jak na razie po prostu zawodzą. Nie grają tak, jakbyśmy sobie to wyobrażali. Nic więc dziwnego, że pojawiały się już pierwsze krytyczne głosy, które winnym całego zła ogłosiły młodego i niezbyt doświadczonego jeszcze trenera, Erica Spoelstrę.
Na szczęście Pat Riley ma głowę na karku i wie, że prawdziwe efekty pracy head coacha można zweryfikować dopiero po sezonie i zapewnia, że Filipińczyk ma jego pełne poparcie.
Pogłoski o zwolnieniu go raz po raz przejawiają się w amerykańskich mediach. Nie trudno domyślić się dlaczego - Miami Heat z trudem osiągają bilans powyżej 0.500 i nie spełniają oczekiwań milionów kibiców, ale i koszykarskich ekspertów.
Podobnie było też w 2006 roku, kiedy drużyną mistrzowskiego kalibru dysponował Stan Van Gundy. Wtedy to Pat Riley przejął od niego drużynę, by osiągnąć jeszcze jeden sukces jako trener. Mówiło się, że była to decyzja nieco pochopna, a SVG nie otrzymał należytej szansy, bo "Żar" pod jego wodzą nie grał aż tak źle, a "Brylantowy Pat" połakomił się na nienależną mu chwałę.
Stąd też plotki o zwolnieniu Spoelstry, które wybuchły ze zdwojoną siłą po wysokiej porażce z Dallas Mavericks, kiedy to zawodnicy zdecydowali się na specjalne, zamknięte spotkanie, by przedyskutować przyczyny słabej gry.
Pat Riley dał jednak wyraźnie do zrozumienia - Eric będzie trenerem Heat do końca sezonu i ma moje pełne wsparcie. Rozmawiał nawet z LeBronem Jamesem. Efekt? Czy czytaliście naszą dzisiejszą relację z meczu z Cleveland Cavaliers?