Zapowiedź 9 kolejki TBL

Dodano: 3 grudnia 2010 14:28
Zapowiedź 9 kolejki TBL
Adam Popek, Informacja własna
MediaWiki

Przed nami kolejna seria gier ekstraklasy. Tym razem, w przeciwieństwie do poprzedniej kolejki, łatwiej jest wytypować potencjalnych zwycięzców, co nie wyklucza jednak braku emocji. Pierwszy mecz rozegrany zostanie we Włocławku, gdzie Anwil zmierzy się z Treflem Sopot.

Faworyta tej konfrontacji trudno wskazać. Włocławianie w ostatnim tygodniu odnieśli pewne zwycięstwo nad PBG Basketem Poznań i wydaje się, że w końcu zaczęli grać na miarę swoich możliwości. Ponadto, wśród podopiecznych Igora Griszczuka nie królują już indywidualności, lecz zaczyna funkcjonować cały kolektyw. W związku z tym, istnieje szansa na to, że v-ce mistrzowie Polski nie poprzestaną na jednej wygranej. Tyle, że osiągnięcie tego celu nie będzie łatwe, wszak to Trefl do niedawna był wyżej w tabeli i tylko ostatnie dwie porażki sprawiły, że sytuacja uległa zmianie. Nie oznacza to jednak, że sopocian można lekceważyć. Podopieczni Karlisa Muiznieksa, wspomniane dwa ostatnie boje toczyli z Asseco Prokomem oraz Energą Czarnymi i poziomem wcale nie odstawali od bardziej utytułowanych rywali. Tym samym, trudno oczekiwać, by w Hali Mistrzów poddali się bez walki. Dodatkowo, intrygującym jest, jak obie ekipy zaprezentują się w defensywie. Właśnie dobrej postawie w tej formacji zawdzięczają swoją dotychczasową pozycję w lidze, więc można przypuszczać, że i tym razem okaże się ona ich domeną. W kwestii samych personaliów, czołowe role w Anwilu powinni odegrać Eric Hicks i Nikola Jovanović. Duet wysokich graczy w ostatnich tygodniach sieje wręcz popłoch w szeregach przeciwników na każdym froncie, co na pewno jest przestrogą dla zawodników Trefla. A skoro o nich mowa, warto przytoczyć też argumenty przemawiające za klubem z Trójmiasta. Jednym z nich jest bez wątpienia Giedrius Gustas. Litwin prezentuje w tym sezonie bardzo wyrównaną formę i wspierany przez dwójkę Dragan Ceranić-Filip Dylewicz, może napsuć sporo krwi zespołowi z Kujaw. Komu powiedzie się w tej konfrontacji? Początek meczu w piątek o 18. Transmisja spotkania także w TVP Sport.

Ciekawie zapowiada się także rywalizacja na Pomorzu, gdzie coraz lepiej poczynająca sobie Kotwica podejmie Polpharmę Starogard Gdański. Kołobrzeżanie, po niezbyt udanym starcie ewidentnie wracają na właściwe tory. Dowodem tego, są z pewnością zwycięstwa nad AZS-em Koszalin czy Turowem Zgorzelec. Teraz jednak, podopiecznych Dariusza Szczubiała czeka nie lada wyzwanie. Wszystko dlatego, że starogardzianie pod wodzą Zorana Sretenovicia nie są już „chłopcem do bicia”, tylko ambitną drużyną, której celem jest miejsce gwarantujące udział w fazie play-off. By to osiągnąć, „Farmaceuci” nie mogą pozwalać sobie na porażki z niżej notowanymi przeciwnikami, do których zalicza się właśnie Kotwica. O tym, że powyższe założenie Polpharma potrafi wcielić w życie, dobitnie przekonał się niedawno AZS, który gładko poległ w starciu z aktualnym brązowym medalistą. W związku z tym, sympatycy oraz włodarze klubu liczą na powtórkę i bez znaczenia wydaje się fakt, że nie będą mogli wykorzystać atutu własnego parkietu. Ten z kolei, przemawia za „Czarodziejami z Wydm”. Koszykarze Kotwicy, których bezapelacyjnym liderem jest Ted Scott, od jakiegoś czasu prezentują się naprawdę dobrze i z pewnością liczą na to, że dobra passa nie zostanie przerwana. Oprócz tego, pozytywną wiadomością dla nich jest to, że w ostatnich meczach kontrolnych bądź pucharowych, z dobrej strony pokazywali się dotychczasowi zmiennicy, a od nadmiaru podobno głowa nie boli. Czy nadmorski team upora się z ambitną drużyną Polpharmy? Przekonamy się w sobotę o 18.

W niedalekim Koszalinie, kibiców miejscowego AZS-u również czeka nie lada gratka. Wszystko za sprawą przyjazdu Zastalu Zielona Góra, który mimo ostatnich dwóch porażek, nadal uchodzi za czołową ekipę TBL. Jak do tego spotkania podchodzą „Akademicy”? Nastroje w obozie trenera Mariusza Karola są w miarę spokojne, choć sytuacja, w jakiej znajduje się AZS nie jest do pozazdroszczenia. Zaledwie jedno zwycięstwo i ostatnia lokata nie napawają optymizmem i zmuszają do podjęcia natychmiastowej walki o odzyskanie prymatu. Trudno jednak sądzić, by przełamanie nastąpiło akurat teraz. Zielonogórzanie, wobec wspomnianych porażek, są jak nigdy dotąd głodni sukcesu i przełamania niechlubnej serii. Zresztą trudno żeby było inaczej, skoro jeszcze nie tak dawno zajmowali pozycję v-ce lidera. W związku z tym, podopieczni Tomasza Herkta nie będą mogli pozwolić koszalinianom na zbyt wiele i sami powinni być maksymalnie skoncentrowani do ostatnich sekund, co zapowiada dobry poziom widowiska. Ciekawi też, jak zaprezentują się liderzy. Mowa o duecie Walter Hodge – Chris Burgess, który w poprzednich pojedynkach nieco zawodził, co było jedną z głównych przyczyn niekorzystnych rezultatów. W odpowiedzi na to, wszyscy związani z AZS-em liczą na dobrą dyspozycję strzelecką Winsome’a Friazier’a i Damiena Kinlocha, którzy w pewnym sensie będą stanowili przeciwwagę dla asów Zastalu. Czy gospodarze zdołają skutecznie włączyć się do rywalizacji o komplet punktów? Mecz odbędzie się w sobotę o 18.

Pozornie łatwiejsze zadanie czeka PGE Turów, który na własnym parkiecie zmierzy się z tarnobrzeską Siarką. Murowanym faworytem tej konfrontacji są zgorzelczanie, którzy opromienieni sukcesem w lokalnych derbach z Zastalem powoli nawiązują do ligowej czołówki i co ważniejsze, nie zaliczają już tak niemiłych wpadek, jak przegrana z Polonią Warszawa. W związku z tym, trudno przypuszczać, by przyjezdni byli w stanie odnieść w nadgranicznym mieście jakikolwiek sukces. Zwłaszcza, że do formy wraca Konrad Wysocki, który w poprzedniej edycji rozgrywek, był czołową postacią swojego klubu. Poza tym, wszyscy z niecierpliwością czekają na występ bohatera meczu w Zielonej Górze, Davida Jacksona. Niczym nie wyróżniający się jak dotąd Amerykanin zdobył wtedy 18 punktów i walnie przyczynił się do triumfu drużyny. Czy będzie w stanie powtórzyć ten wyczyn przed własną publicznością? To już w dużej mierze będzie zależało od tego, jak podopieczni Zbigniewa Pyszniaka będą sobie radzić w obronie. W poprzednich starciach, tarnobrzeżanie nie zachwycali i jeśli powielą notorycznie popełniane błędy, będą musieli się liczyć ze srogą karą. Tyle, że sytuacja podkarpackiego jedynaka w ekstraklasie nie jest satysfakcjonująca. Ewentualne kolejne porażki mogą oznaczać zadomowienie się w strefie spadkowej, co chyba nie jest szczytem marzeń beniaminka. By tego uniknąć, Siarka musi zacząć grać zdecydowanie bardziej konsekwentnie w ataku. W tej formacji, wobec braku wsparcia ze strony Amerykanów, w rolę przywódców na zmianę próbują wcielać się Bartosz Krupa i Marek Miszczuk. Tyle tylko, że najczęściej okazywało się to niewystarczające, więc trudno o powody do optymizmu. Czy zespół z siarkowego miasta pokusi się o sprawienie nie lada sensacji? Przekonamy się w sobotę o 20 15. Transmisja telewizyjna w TVP Sport.

Na niedzielę z kolei zaplanowano dwa spotkania. W pierwszym z nich, warszawska Polonia zmierzy się we własnej hali z PBG Basketem Poznań, który w tej edycji rozgrywek zawodzi. Postawa poznaniaków w ogóle nijak ma się do przedsezonowych założeń o wywalczeniu miejsca w ścisłej czołówce. Na domiar złego, w poprzedniej kolejce nie sprostali oni Anwilowi Włocławek, co wywołało falę konsternacji. Nawet trener Milija Bogicević, poproszony o wskazanie przyczyny słabej postawy swojego zespołu, nie potrafił jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie. Świadczy to niewątpliwie o pewnego rodzaju kryzysie jaki przechodzi wielkopolski klub i niewiadomo, kiedy zostanie on zażegnany. Zaniepokojenie dotyczy także braku wsparcia ze strony graczy szerokiej rotacji. Swoją pracę, nienagannie wypełniają jedynie liderzy, czyli Eddie Miller i Vladimir Tica. Zresztą obecność tego drugiego w tym gronie i tak jest na wyrost, bowiem Serb dobre fragmenty przeplata słabymi. Jak przybita poznańska drużyna zaprezentuje się na tle niezwykle ambitnych Polonistów? Trudno to przewidzieć, bowiem warszawianie są w tej lidze chyba najbardziej nieprzewidywalnym zespołem. Nie zmienia to jednak faktu, że jeśli są w formie, to bardzo trudno ich zatrzymać. Największą siłą stołecznej ekipy będą z pewnością podkoszowi zawodnicy, wspierani przez Darnell’a Hinsona. Nie można zapomnieć także o najmłodszym pokoleniu koszykarzy, wśród których są m in. Marcin Nowakowski czy Alan Czujkowski. Tym samym, wbrew pozorom to gospodarze wydają się mieć więcej atutów po swojej stronie i jeśli zagrają bez zbędnego respektu dla rywala, to są w stanie zdziałać bardzo wiele na swoją korzyść, o czym zresztą już przekonał się Zastal. Czy Polonii uda się zwyciężyć po raz trzeci z rzędu? Zobaczymy w niedzielę o 17 30.

Ostatnie stracie kolejki będzie zarazem tym, na które kibice czekali już od dawna. W Gdyni, Mistrzom Polski przyjdzie zmierzyć się z niepokonaną jak dotąd Energą Czarnymi Słupsk. Jeszcze nie tak dawno wydawało się, że podopieczni Tomasa Pacesasa nie będą w stanie zagrozić słupszczanom. Wszystko dlatego, że prezentowana przez nich forma była daleka od ideału. Od tamtej pory, trochę się jednak pozmieniało. Z trójmiejskiego zespołu odszedł… najlepszy strzelec Bobby Brown, a drużyna ciężko pracowała nad odzyskaniem polotu w grze. Dowodem na poczyniony postęp jest z pewnością wygrana nad Caja Laboral w ramach rozgrywek Euroligi. Czy było to pojedyncze odstępstwo od reguły czy raczej początek nowej, lepszej ery? Najlepiej zweryfikują to „Czarne Pantery”, które w tym sezonie prezentują niezwykle równy poziom. Po ośmiu kolejkach, liderują w tabeli z kompletem punktów i wyraźnie przewyższają poziomem gry pozostałych uczestników ekstraklasy. Co więcej, swoją wyższość potrafili pokazać także w starciach z mocnymi przeciwnikami, więc w Gdyni spodziewać się można zaciętej walki od pierwszych do ostatnich sekund. Czy zespołowość pokona indywidualizm? Przekonamy się w niedzielę o 18.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp