Sensacja w LA! Lakers ulegają Pacers
Indiana Pacers zapewne postanowili przestać być anonimowym zespołem. Na rozkładzie mają już Miami i Denver, a wczoraj niespodziewanie dopisali do swej kolekcji samych Mistrzów NBA i to w ich hali wygrywając mecz 95:92.
Aż 4306 dni upłynęło od ostatniego zwycięstwa Pacers w Los Angeles w sezonie regularnym.
Autorem zwycięstwa jest z pewnością Roy Hibbert, który zanotował wczoraj 24 punkty i 12 zbiórek dystansując samego Pau Gasola ograniczając jego poczynania do 13 punktów (ledwo 30% z gry).
Środkowy Pacers zrobił spory postęp w stosunku do zeszłego sezonu (15.6 pkt -11.7pkt i 9.4zb - 5.7zb) stając się powoli jednym z ciekawszych centrów ligi, wobec którego nie wolno przejść obojętnie.
Pacers prowadzili przez cały mecz, nie pozwalając dogonić się gospodarzom. Bardzo słabo grali obwodowi Lakers - Brown i Fisher trafili tylko 4 z 17 rzutów z gry. Kolejny beznadziejny mecz rozegrał Artest, na którego dorobek wpłynęły 3 punkty, 5 zbiórek, 1 asysta i 2 przechwyty, co jak na 26 minut jest stanowczo za mało.
Dwoił się i troił Kobe, który uzyskał 41 punktów i 5 zbiórek, jednak nie trafił dwóch rzutów "za trzy" w końcówce meczu, kiedy to mógł doprowadzić po nich do dogrywki.
Roy jest bestią. Jeśli będzie grał nadal tak fenomenalnie, to będzie nas bardzo ciężko pokonać - powiedział jego kolega z zespołu Darren Collison.