Magic otwarci na wymiany - powalczą o Paula i Anthony'ego?!
Dodano: 29 listopada 2010 00:11
Autor: Cezary Szwarc, Informacja własna/realgm.com
Zdjęcie: WikiMedia
Przed sezonem dużo mówiło się o tym, że Magic zmuszeni będą do znalezienia strzelca, który co wieczór będzie w stanie równo punktować dla zespołu z Florydy. Wtedy w ewentualnej wymianie z Washington Wizards, do Orlando miał trafić ogarnięty złą sławą po swoich problemach prawnych - Gilbert Arenas. Teraz rozmowy ruszyły ponownie, jednak celem Otisa Smitha są Carmelo Anthony i Chris Paul.Według doniesień zagranicznych serwisów traktujących o koszykówce Orlando Magic za którąś z tych supergwiazd są w stanie handlować każdym ze swoich zawodników z wyłączeniem tylko Dwighta Howarda. Głównym celem ściągnięcia tego typu zawodnika byłoby punktowanie i gra z piłką w najważniejszych momentach spotkań. Dwight Howard zdecydowanie jest twarzą organizacji z Orlando i rozgrywa świetny sezon (treningi z Hakeemem Olajuwonem robią swoje), jednak niemożliwe jest, żeby jako center w ostatnich minutach meczu wziął pilę pod pachę i pokierował swoimi kolegami. Dlatego Magic potrzebują zdecydowanego lidera dalej od kosza. Obaj koszykarze – CP3 i Melo pokazywali już niejednokrotnie, że mają zadatki na prawdziwych liderów. Mimo wszystko lepszą opcją dla klubu Marcina Gortata (o nim przeczytacie niżej) wydawałby się Chris Paul. Doświadczony rozgrywający z wielkim boiskowym IQ mógłby stworzyć zabójczy duet z Dwightem, kiedy Melo mógłby nieco przeszkadzać sobie nawzajem z Howardem będąc graczem, który rzadziej oddaje piłkę, a do tego gra bliżej kosza , niejednokrotnie dzieląc się miejscem z centrem. Kto mógłby więc "polecieć" za którąś z gwiazd i czy miejsce Maricna Gortata jest wciąż bezpieczne? Jeśli trade, co mało prawdopodobne miałby się odbyć pry jak najmniejszej liczbie zawodników, to z Orlando najlepszymi kandydatami do tego byliby Rashard Lewis, lub Vince Carter, których kontrakty (nieco przepłacone) spokojnie starczyłyby na CP3, lub Anthonego. Z czego kontrakt V.C. może wydawać się bardziej atrakcyjny dla teamu z Nowego Orleanu, który już od kilku lat nie poświęca wielu pieniędzy na swoje wyniki, a szuka raczej swojej szansy w użyciu półśrodków i ciągłym szukaniu oszczędności, które niewątpliwie mógłby im przynieść Carter ze swoim „spadającym” po tym sezonie 17-milionowym kontraktem. Jeśli chodzi zaś o Marcina, to trudno mówić o tym, czy jest bezpieczny… W końcu on sam chciałby pewnie czym prędzej wylądować w innym zespole, gdzie dostanie większą szansę od trenera.