Kolejna wygrana Polonii

Dodano: 27 listopada 2010 22:42
Kolejna wygrana Polonii
Adam Popek, Informacja własna
WikiMedia

Jeszcze nie tak dawno, wydawało się, że warszawianie nie będą w stanie skutecznie bić się o ligowe zwycięstwa. Tymczasem, życie zgotowało dla nich inny scenariusz. Po efektownym triumfie nad Zastalem w minionej kolejce, podopieczni Wojciecha Kamińskiego pewnie pokonali w Tarnobrzegu miejscową Siarkę 75:60 i umocnili się w środku tabeli.

Dla beniaminka ekstraklasy z kolei, porażka oznacza oddalenie się od bezpiecznej strefy utrzymania, co nie stawia go w komfortowej sytuacji.

Przed spotkaniem, wielu miało obawy o formę Polonistów, którzy dotychczas mieli problem z rozegraniem choćby dwóch dobrych zawodów pod rząd. Wszelkie zmartwienia jednak, rozwiane zostały już w pierwszej kwarcie, bowiem przyjezdni od początku byli niezwykle skoncentrowani na obronie, co uniemożliwiało rywalowi skuteczną grę. Dodatkowo, sami nie mieli problemów z umieszczaniem piłki w koszu, dzięki czemu szybko wypracowali sobie przewagę. W dużej mierze było to zasługą dobrej współpracy graczy podkoszowych Czarnych Koszul, którzy stanowili prawdziwą zaporę nie do przejścia. Jedynym, który próbował odmienić bieg zdarzeń był Louis Truscott, ale w pojedynkę nie był w stanie wiele zdziałać.

Na drugą ćwiartkę, koszykarze Polonii wyszli zdecydowanie zbyt pewni siebie, co zaowocowało szybkim roztrwonieniem przewagi. Gospodarze, widząc nadarzającą się okazję na odrobienie strat, postanowili jej nie zmarnować i wynik zaczął oscylować wokół remisu. Największy popłoch w szeregach stołecznej drużyny siał Bartosz Krupa. Były zawodnik m in. Znicza Jarosław nadspodziewanie dobrze radził sobie w roli podstawowego playmakera i nie tylko udanie dogrywał piłki partnerom, ale i co chwilę dopisywał na swoim koncie kolejne punkty. Gdy przeciwnicy zorientowali się, że sytuacja dla nich zaczyna robić się nieciekawa, starali się przerwać dominację podkarpackiej ekipy za sprawą Darnell’a Hinsona. Amerykanin dzięki swojej wszechstronności zdołał zmniejszyć dystans punktowy swojego zespołu do zaledwie jednego „oczka”, co zapowiadało spore emocje w kolejnych 20 minutach.

Po zmianie stron miejscowi fani z pewnością znów poczuli się rozczarowani. Wszystko przez to, że gra znów właściwie toczyła się do jednego kosza, a w rolę kata wcielili się stołeczni zawodnicy. Dwójka wysokich zawodników wspierana przez Hinsona nic nie robiła sobie z asysty obrońców rywala, nie pozostawiając tym samym złudzeń, kto tego wieczoru bardziej zasłużył na zwycięstwo. W szeregach tarnobrzeżan natomiast, panował chaos. Sytuacja była łudząco podobna do tej, z początku meczu, kiedy nie potrafili oni sklecić nawet kilku udanych akcji pod rząd. Wyraźnie brakowało wsparcia ze strony Marka Miszczuka, który w ostatnich tygodniach był bezsprzecznie najlepszym graczem ekipy prowadzonej przez trenera Pyszniaka. Zresztą, podobnie jak on, zawodził także Daniel Wall, ani razu nie trafiając rzutu z gry. Wszystko to sprawiało, że przed decydującą batalią goście prowadzili 51:44 i mało kto wierzył jeszcze, że sytuacja ulegnie zmianie.

Zgodnie z przypuszczeniami, ostatnie 10 minut mocnym akcentem rozpoczęła Polonia, szybko powiększając przewagę. Znów na parkiecie niepodzielnie rządził Hinson, a wtórował mu aktywny jak zawsze Harding Nana. Nie można też pominąć odważnie grającego Michała Kwiatkowskiego. Osiemnastolatek z pewnością wykorzystał tego wieczoru szansę, jaką dostał od swojego trenera, udowadniając tym samym, że w przyszłości może być jednym z lepszych zawodników ligi. Gospodarze próbowali, co prawda walczyć o korzystny rezultat, ale w tej konfrontacji byli wyraźnie gorsi od swoich przeciwników. Nie pomagała nawet wyborna dyspozycja Bartosza Krupy, który dwoił się i troił, by tylko móc nadgonić wynik. W związku z tym, Siarka znów musiała przełknąć gorycz porażki i jej sympatykom pozostaje mieć nadzieję, że w przyszłości zła karta się odwróci. Warszawianie z kolei, pokazali, że ich dotychczasowe wygrane nie były dziełem przypadku i niespodziewanie pną się w górę tabeli. Czy będą w stanie osiągnąć w tym sezonie coś więcej niż tylko utrzymanie?

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp