Dennis Rodman znowu rozrabia
Dennis Rodman znowu uderza. Ostatnio o "The Worm" zrobiło się trochę ciszej, więc były gracz Chicago Bulls i Detroit Pistons postanowił przypomnieć o sobie młodszym kibicom NBA. Zawsze słynął z szalonych wybryków, nie inaczej było i tym razem.
Zapowiadało się jednak normalnie - Rodman miał udzielić wywiadu jednej z rozgłośni radiowych na Florydzie i wypowiedzieć się o nowej "Wielkiej Trójce".
Tak przynajmniej myślał prowadzący audycję. Chciał, aby Dennis porównał obecny skład Miami Heat z monolitem, który tworzył on sam wraz z Michaelem Jordanem i Scottie Pippenem w Chicago Bulls.
Po chwili jednak wszyscy słuchacze zorientowali się, że Rodman nie jest sam przy słuchawce. Towarzystwa, delikatnie mówiąc, dotrzymywała mu bliżej nieokreślona kobieta o imieniu Therese. Spiker błyskawicznie zorientował się, że coś jest nie tak, bo Rodman wypowiadał się wyjątkowo nieskładnie i co chwila chichotał - "Dennis, co się tam dzieje?". "Ona właśnie to robi, czemu jej nie zapytasz" - odpowiadał Rodman, podając kobietę do słuchawki. "Pijemy sobie kawę" - odpowiadał niewinnie Therese.
Im dłużej trwała audycja, tym ciekawsze odgłosy dobiegały z sypialni Rodmana. "Ona coś ssie, stary. Wybacz, muszę kończyć, to niesamowite" - tymi słowami zakończyli rozmowę gentlemani.
Co prawda za wiele o koszykówce się od Dennisa nie dowiedzieliśmy, ale przynajmniej wiemy, że ma się dobrze i nie zamierza się zmienić. Co jak co, ale etykieta największego skandalisty w historii NBA należy najprawdopodobniej właśnie do niego.
A Wy jak sądzicie, czy ktoś z teraźniejszej NBA choć w małym stopniu dorównuje kontrowersyjnością Rodmanowi? Czy któryś z graczy jest w stanie choćby zbliżyć się do któregoś z jego wyczynów?