Zapowiedź 8 kolejki TBL

Dodano: 26 listopada 2010 08:24
Zapowiedź 8 kolejki TBL
Adam Popek, Informacja własna
Obraz własny

W najbliższy weekend koneserzy basketu z pewnością nie będą mieli powodów do narzekań. Wszystko dlatego, że oprócz interesujących pojedynków drużyn z dołu tabeli, nie zabraknie również starć na szycie, wśród których najciekawiej zapowiada się derbowa konfrontacja Zastalu Zielona Góra z PGE Turowem Zgorzelec.

Tym razem, nikt nie może być pewny swego, co gwarantuje sporą dawkę emocji. Jako pierwsi natomiast, na parkiecie pojawią się zawodnicy w Starogardzie, gdzie miejscowa Polpharma podejmie ostatni w tabeli AZS Koszalin.

Oba zespoły miały fatalny początek tego sezonu. Liczne porażki sprawiały, że zaczęto nawet dywagować na temat ewentualnego spadku. Konsekwencją tego, były zmiany zarówno w składach, jak i na ławkach trenerskich. Gdzie owe roszady przyniosły spodziewane korzyści? Na pewno w lepszych humorach są podopieczni Zorana Sretenovicia, którzy mimo porażki z PGE Turowem, nie mają się czego wstydzić. Zwłaszcza, że ich forma idzie w górę. Zresztą odkąd drużyna zaczęła zwyciężać, cała atmosfera wokół klubu zdecydowanie się poprawiła. Choć nie ma mowy o powtórzeniu sukcesu sprzed roku, to jednak widać, że powróciła wiara w zwycięstwo. W związku z tym, kibice w stolicy „Kociewia” nie wyobrażają sobie ewentualnej porażki swoich pupili. Tym bardziej, że AZS nie wygrał już od czterech kolejek. Jednakże, koszalinian pod żadnym pozorem nie można lekceważyć. Po zatrudnieniu Mariusza Karola, „Akademicy” toczą wyrównane boje z każdym przeciwnikiem i kilkakrotnie byli bardzo blisko wygranej. Poza tym, mają w swoich szeregach kilku wyróżniających się graczy, jak Winsome Frazier, Slavisa Bogavac czy niezawodny Igor Milicić. To właśnie od nich w dużej mierze zależeć będzie postawa całego zespołu, dla którego komplet punktów byłby niezwykle cenny. Mimo to, więcej argumentów przemawia za gospodarzami, wśród których bryluje Michael Hicks. Ponadto, wreszcie na miarę swoich możliwości zaczyna grać Deonta Vaughn, który początkowo zawodził. Tym samym, wydaje się, że to miejscowi zanotują trzecią wygraną w tej edycji rozgrywek. Czy tak się stanie? Przekonamy się w sobotę o 18.

Nieciekawa sytuacja jest również w Tarnobrzegu. Siarka, mimo szczerych chęci, nadal pozostaje z zaledwie jednym zwycięstwem na koncie. W dodatku, odniesionym na inaugurację, czyli już długi czas temu. Problem polega jednak, na tym, że wśród podopiecznych Zbigniewa Pyszniaka nie widać żadnej zmiany jakościowej, czego odzwierciedleniem są osiągane wyniki. Wobec nadchodzącego meczu z warszawską Polonią, trudno też stawiać podkarpacki zespół w roli faworyta. Tym bardziej, że Czarne Koszule w minionym tygodniu odniosły nie lada sukces, pokonując na własnym parkiecie Zastal różnicą 20 punktów. Takie zwycięstwo powinno tylko dodać skrzydeł zawodnikom Wojciecha Kamińskiego, choć jak się już zdążyliśmy przekonać, wcale tak być nie musi. Wystarczy przypomnieć sobie choćby bardzo słaby mecz Polonii z AZS-em Koszalin, kiedy to warszawianie przegrali mimo, że jeszcze kilka dni wcześniej potrafili wygrać w Zgorzelcu. Taka sytuacja jest w dużej mierze spowodowana wąskim składem drużyny, co może znaleźć negatywne odzwierciedlenie również teraz. Czy tarnobrzeżanie powinni upatrywać w tym swojej szansy? Na pewno tak, lecz wiele zależeć będzie też od nich samych. Ciekawie zapowiadają się pojedynki szybkich graczy podkoszowych Polonii z preferującym bardziej statyczną grę Markiem Miszczukiem. Center Siarki, był w ostatnich tygodniach najlepszym zawodnikiem w swojej ekipie i wszyscy sympatycy klubu z pewnością liczą, że utrzyma wysoką formę. Zastanawia też, jak poradzą sobie młodzi gracze warszawskiego teamu, jak Marcin Nowakowski czy Alan Czujkowski, którzy coraz odważniej poczynają sobie na ekstraklasowych parkietach. Czy Siarka zdoła przeciwstawić się rozpędzonej stołecznej lokomotywie. Okaże się w sobotę o 19.

Bez walki do ostatnich sekund nie obędzie się także w pojedynku PBG Basketu Poznań z Anwilem Włocławek. Dla obu drużyn, ewentualna porażka oznaczałaby nawiązanie bardziej do ligowych średniaków niż czołówki. Takie miano, z pewnością nie przyprawia o chlubę wobec czego, wątpliwym jest, by któraś ze stron nie zdawała sobie sprawy z rangi spotkania. Mimo to, trudno jednoznacznie wskazać faworyta, bowiem zarówno Anwil, jak i Basket mają na swoim koncie po trzy porażki i sąsiadują w ligowej tabeli. W przeciwieństwie do poznaniaków jednak, to podopieczni Igora Griszczuka przystępują do rywalizacji jako zwycięzcy, co stanowi dla nich pewnego rodzaju handicap. Tym samym, wszyscy w klubie liczą, że dobra passa zostanie podtrzymana. Pomóc w osiągnięciu celu może Tomasz Celej. Wychowanek Startu Lublin, który pojawił się na Kujawach 3 tygodnie temu, coraz lepiej funkcjonuje w zespole i rywale mogą mieć sporo problemów w skutecznym pokryciu tego strzelca. Nie wiadomo natomiast, jak zaprezentuje się Eric Hicks. Amerykanin po swoich kilku dobrych występach trochę sobie ostatnio pofolgował i postanowił uzupełnić płyny napojem alkoholowym. Problem w tym, że niedługo po tym zasiadł do samochodu i został przyłapany przez policję. Czy na boisku będzie chciał odkupić swoje winy? Możliwe, ale nie będzie to łatwe. Wszystko dlatego, że przyjdzie mu zmierzyć się z czołowymi postaciami wielkopolskiej drużyny, wśród których są m in. Patrick Okafor i Vladimir Tica. Ta dwójka zawodników ostatnio może nie prezentuje się olśniewająco, ale w dalszym ciągu ma spory potencjał. Poza tym, sporo krwi v-ce mistrzom Polski może napsuć też Eddie Miller, który jako jeden z nielicznych nie zawodzi trenera Bogicevicia. Kto ostatecznie będzie mógł wznieść ręce w geście triumfu? Początek meczu w sobotę o 19.

Na wywołane przeze mnie na wstępie spotkanie Zastalu Zielona Góra z PGE Turowem Zgorzelec biletów nie ma już od dobrych kilku dni. Ten fakt najlepiej obrazuje zainteresowanie koszykówką, jakie panuje w Winnym Grodzie. Jednak popularność zdobywa się przede wszystkim dobrymi wynikami, a w tej kwestii podopieczni Tomasza Herkta nie mają już czystego sumienia. Wszystko przez dość niespodziewaną porażkę ze stołeczną Polonią, która sprawiła, że zielonogórzanie lekko nadszarpnęli swój nieskazitelny jak dotąd wizerunek. Teraz, by odzyskać zaufanie kibiców, będą musieli wspiąć się ponownie na wyżyny swoich umiejętności i pokonać lokalnego rywala, choć to nie będzie łatwe. Na niekorzyść Zastalu działają przede wszystkim kontuzje Tomasza Kęsickiego i Jakuba Dłoniaka. Sprawia to, że trener Herkt ma ograniczone pole manewru, a wobec zbliżającej się ciężkiej batalii może to mieć niebagatelne znaczenie. Jednakże, zielonogórzanie nie powinni się na wejściu poddawać, ponieważ mają coś, czego ich najbliższy przeciwnik może im pozazdrościć. Mowa o duecie Hodge – Burgess, który sieje popłoch w szeregach innych ligowców i nie inaczej powinno być tym razem. Poza tym, gospodarze mogą też liczyć na doping 5 tysięcy fanów, co również nie pozostaje bez znaczenia. Jednak mimo takich okoliczności, zgorzelczanie ani myślą o stracie punktów. Drużynie prowadzonej przez Jacka Winnickiego zdarzyło się w tym sezonie już zbyt wiele wpadek i kolejna, mogłaby oznaczać pewien kres. W związku z tym, dla Turowa nadarza się idealna okazja do tego, by pokazać swoją wyższość na tle lepszego od siebie rywala. Argumentem przemawiającym za piątą drużyną minionego sezonu jest z pewnością Torey Thomas. Amerykański rozgrywający nie raz pokazywał swoje zdolności gry indywidualnej, co miało korzystne przełożenie na cały zespół. W związku z tym, można oczekiwać pasjonujących pojedynków z udziałem jego oraz Waltera Hodge’a. Sporo napocić będzie musiał się też Ivan Żigeranović, któremu z kolei przyjdzie bezpośrednio rywalizować z Chrisem Burgess’em. Kto okaże się lepszy? Odpowiedź poznamy w niedzielę o 18.

W ostatnim meczu kolejki na parkiecie pojawią się koszykarze Trefla Sopot i Energi Czarnych Słupsk. Goście, jako jedyna niepokonana drużyna w tym sezonie są faworytem, jednak sopocianie z pewnością nie oddadzą łatwo kompletu punktów. Dla podopiecznych Karlisa Muiznieksa będzie to już drugie tak trudne spotkanie z rzędu. W poprzedniej serii gier mierzyli się, bowiem z Asseco Prokomem, któremu ulegli dopiero po dogrywce. Teraz, czeka ich teoretycznie jeszcze trudniejsza przeprawa. Wszystko dlatego, że słupszczanie w porównaniu do innych ekip prezentują najrówniejszy poziom i trudno liczyć na ich słabszą dyspozycję. Poza tym, trener Dainius Adomaitis ma w swoich szeregach dwunastu równorzędnych zawodników, co daje mu wręcz kłopot bogactwa. Takiego komfortu nie mają w Trójmieście. Po tym, jak z zespołu odszedł Michał Hlebowicki, brakuje wartościowego zmiennika na pozycji numer 4, co może okazać się kluczowe w starciu z wyżej notowanym rywalem. Niemniej jednak, Trefl nie stoi na straconej pozycji o czym świadczą wyniki osiągane w tym sezonie. Jeśli zagra tak, jak zdążył to już nieraz zaprezentować, możemy być świadkami naprawdę zaciętej rywalizacji. Zastanawiającym jest tylko, jak obrońcy sopockiego teamu poradzą sobie z niezwykle szybkim Jerel’em Blassingame’m. Amerykanin był jak dotąd głównym kreatorem gry „Czarnych Panter” i tym razem nie powinno być inaczej. Ze strony gospodarzy z kolei, wiele zależeć będzie od kapitana, Filipa Dylewicza, który w ważnych momentach okazuje się być nieoceniony i bierze na swoje barki ciężar gry. Czy jego zespół przerwie hegemonię Energi Czarnych? Zobaczymy w niedzielę o 20.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp