Obama: Cierpliwości z krytyką Miami
To musi być bardzo miłe uczucie kiedy Twój prezydent jest zainteresowany koszykówką i jest na bieżąco z tym, co dzieje się na parkietach najlepszej ligi świata. Lech Wałęsa, Aleksander Kwaśniewski ani Lech Kaczyński fanami basketu raczej nie byli, nie należy do nich również Bronisław Komorowski. Do sportu bliżej raczej premierowi Tuskowi.
Barack Obama przyzwyczaił nas natomiast do żywego zainteresowania, wręcz pasji do NBA. Teraz prezydent światowego mocarstwa zabiera głos w sprawie słabej ostatnio dyspozycji Miami Heat.
"Potrzeba czasu, aby drużyna w pełni się zgrała" - mówi Obama. "Nieważne jak dobrych masz graczy, nieważne jak utalentowana jest to grupa koszykarzy, jeżeli nie grają ze sobą od jakiegoś czasu nie będą tak świetni jak te ekipy, które są ze sobą od lat".
Ze słów Obamy płynie jedno przesłanie - cierpliwości! Sam Prezydent grał kiedyś w koszykówkę, więc wie o czym mówi, a jeżeli mówi - nam pozostaje słuchać.
To oczywiście żarty, chociaż z drugiej strony ma rację. Zgranie nie przyjdzie od razu. Mimo to postawa Miami Heat zaskakuje in minus nawet najwybitniejszych ekspertów. Na pewno nie smuci ona jednak sympatyków innych drużyn, a już na pewno nie fanów z Cleveland. Jeżeli drugiego grudnia Cavs pokonają Heat, w Ohio zostanie chyba ustanowione nowe święto.