Zwycięski rzut Williamsa - Bucks pokonani w Cleveland!
Dodano: 25 listopada 2010 10:54
Autor: Cezary Szwarc, Informacja własna
Zdjęcie: Obraz własny
Mo Williams grając z kontuzją prawego kciuka, trafił rzut o zwycięstwo, prowadząc Cleveland Cavaliers do wygranej we własnej hali, w spotkaniu przeciwko Milwaukee Bucks 83-81.
Obie drużyny rozpoczęły starcie z pewnymi problemami kadrowymi. W zespole gości przez bóle pleców nie miał zagrać Andrew Bogut, natomiast Cavs mieli nie lada problem z Mo Williamsem, który mimo skręconego kciuka w prawej (rzucającej) dłoni, bardzo chciał zagrać przeciwko swojej byłej ekipie. Zagrał, tak jak chciał - na szczęście. Pierwsza kwarta była ciągłym badaniem się między zespołami. Oprócz pojedynczych szalonych akcji, jak zbiórka w ataku i dobitka z faulem Andersona Varejao, zespoły dokładnie wypełniały założenia trenerskie sprawdzając na co pozwoli im druga ekipa. taka kolej rzeczy spowodowała, że po pierwszej odsłonie przegranej przez Cavaliers 22-19, Bucks legitymowali się 39% skuteczności z gry, co i tak było lepszym wynikiem od zaledwie 38% gospodarzy. Drugą dwunastkę otwiera zmiennik - Antawn Jamison. Typowym dla siebie rzutem jedną ręką po minięciu rywala do linii końcowej zmniejsza prowadzenie "Kozłów" do zaledwie jednego oczka. Goście nie byli jednak długo dłużni, w dwóch kolejnych akcjach z pół-dystansu trafia Corey Maggette. Chwilę później świetnym blokiem popisuje się Varejao. Zbitą piłkę łapie Ramon Sessions, który kilku korkach oddaje ją na skrzydło do Daniela Gibsona. Ten bez zawahania wyrzuca ją w okolicę kosza nad głowę jednego z gości, który mógł już tylko podziwiać latającego pod dachem hali Jamario Moona. Pierwsza połowa kończy się jednak aż 8-punktowym prowadzeniem drużyny z Milwaukee, 44-36. Początek drugiej połowy jest zupełnym przeciwieństwem pierwszej "ćwiartki". Oba zespoły trafiają praktycznie wszystkie swoje rzuty. No może z wyjątkiem Jawada Williamsa, który w sześć minut nie trafia dwóch trójek, w międzyczasie dając Keyonowi Doolingowi rzucić zza łuku nad własną głową i z pół-dystansu. Dooling był dzisiaj najskuteczniejszym zawodnikiem w szeregach Bucks, zdobywając 18 oczek w 25 minut z ławki rezerwowych. Swoje ważne rzuty w trzeciej kwarcie trafili też Cavaliers, dzięki czemu tylko w tym fragmencie gry rzucili 31 punktów, czyli o zaledwie 3 mniej niż w całej pierwszej połowie. Przed ostatnią częścią spotkania Bucks prowadzili 68-65. Na starcie decydującej dwunastki poważnie wyglądające zderzenie zalicza Daniel Gibson, który wpadając w zasłonę doznaje bólu w lewym barku. Po grymasie na twarzy zawodnika komentatorzy obstawiali przemieszczenie barku, jednak "Boobie"(12 oczek, 4 zbiórki i 2 asysty) pobiegł tylko na chwilę do szatni i po chwili wrócił do gry. Do końca meczu pozostawało kilka minut. Anderson Varejao po raz kolejny zablokował rywala, piłkę opanował Mo Williams, który pognał na kosz rywala i lay-upem zdobył 2 punkty, które dały remis po 81. Cavs w tym momencie maksymalnie sprężają się w obronie i wybraniają pięć kolejnych akcji Bucks, niestety samemu też nie trafiając ani razu w ataku - do czasu... Na zegarze pozostaje 5.3 sekundy, piłkę z boku wybija Anthony Parker. Nikt chyba nie ma wątpliwości, że piłkę dostanie Mo Williams - zdobywca 25 punktów, 4 zbiórek i 5 kluczowych podań. Tak tez się dzieje, Mo dostaję Spaldinga przy połowie, czeka na sygnał kolegów, którzy krzyczą kiedy ma zacząć grać pod rzut. Williams zbiega szybko do lewego skrzydła z piątego metra, kryty przez Brandona Jenningsa odskakuje na szósty metr, rzuca, w połowie lotu piłki rozbrzmiewa syrena końcowa... Piłka wpada do kosza dotykając tylko siatki. Cavaliers wygrywają 83-81.