Cavaliers pokonani w Nowym Orleanie!

Dodano: 20 listopada 2010 12:39
Cavaliers pokonani w Nowym Orleanie!
Cezary Szwarc, Informacja własna
Obraz własny

Cleveland Cavaliers mimo dużej straty z trzech pierwszych części meczu, zdołali dogonić najlepszy jak do tej pory zespół w NBA i napędzić mu niezłego stracha. New Orleans Hornets wygrali w swojej hali 108-101, jednak to Cavs jako jedyni w tym sezonie zdołali rzucić drużynie prowadzonej przez Chrisa Paula ponad 100 oczek.

W pierwszych minutach Cavs grali jak równy z równym ze swoimi rywalami. Pierwszą kawrtę zakończyli nawet z prowadzeniem 28-26. Antawn Jamison wchodząc z ławki zdobył w niej już 11 punktów, trafiając trzy razy zza łuku. JJ Hickson w pięknym stylu zablokował Davida Westa w kontrze, niestety ten odpłacał mu za blok oczkami do końca spotkania. Do gry wrócił Mo Williams, którego status przed meczem określany był jako "game-time decision". Mo zagrał jednak bardzo słabo notując zaledwie 8 punktów i dwie asysty. Kto wie, czy to właśnie przez jego "gorącą głowę" i kilka pochopnych decyzji nie zaważyło na tym, że "Kawalerzyści" nie zdołali dogonić "Szerszeni". W obozie zwycięzców najlepszy punktowy wynik w sezonie zaliczył wspomniany wyżej David West, który bez litości ogrywał JJ'a swoim siedmioletnim doświadczeniem z ligowych parkietów. West zdobył 34 punkty, 11 zbiórek i jedną asystę. Nie zawiódł też główny kandydat do nagrody MVP w tym sezonie - Chris Paul. Nieco ograniczany w ofensywie pod naciskiem Daniela Gibsona i rozwijający w pełni skrzydła przy obronie Mo Williamsa zapisał na swoim koncie 15 punktów, 4 zbiórki. 10 kluczowych podań i 6 przechwytów. Drugą odsłonę od trójki, która wyprowadziła go na piąte miejsce w klasyfikacji najlepszych strzelców za 3 w historii trafił Peja Stojakovic, wyprzedzając tym samym Nicka Van Exela. Wtedy właśnie gospodarze wyczuli swój rytm gry, dzięki któremu zaczęli szybko odskakiwać od przyjezdnych z Ohio. Właśnie w drugiej odsłonie podopieczni Byrona Scotta trafiają tylko 18% swoich rzutów za z gry, przy 65% graczy z Luizjany przegrywając ją 15-36. W drugiej połowie "Winno-Złoci" próbują od początku nacisnąć na swoich rywali i zniwelować przewagę. Determinacji i braku skoncentrowania "Szerszeni" starcza tylko jednak na run 8-0, który prowadzi do wyniku 73-57. Reszta "ćwiartki to już pobudka gospodarzy, którzy utrzymują tempo gry i aż do połowy ostatniej dwunastki nie dają złudzeń Cavaliers. Na sześć minut przed końcem spotkania, po raz kolejny w tym sezonie sygnał do walki daje Daniel "Boobie" Gibson trafiając dwa razy z rzędu zza linii 7.24m. Chwilę później w jego ślady idzie kolejny świetny strzelec - Anthony Parker, który trafia za 3, a w kolejnej akcji rozgrywa piękny pick and pop z Antawnem Jamisonem, który zdobywa po nim dwa oczka po rzucie z pół-dystansu. W ostatnich sekundach padło jeszcze kilka dość kontrowersyjnych gwizdków, której może i nie zaważyłyby na wyniku potyczki, jednak na pewno zdemotywowały nieco walczących o każdy punkcik gości. Na początku ostatniej odsłony z gry za faul na David'zie West'cie wyrzucony został bowiem Joey Graham, który rozgrywał niezłe spotkanie(9pkt. 5 zb.). Najlepszym zawodnikiem wśród Cavs był rezerwowy "Joker" - Antawn Jamison ze swoimi 20 oczkami, 11 zbiórkami i 2 asystami. Swoje ugrał też Brazylijczyk Andy Varejao notując double-double na poziomie 10 punktów i 13 zbiórek. Cavaliers nie zdołali dogonić Hornets do ostatniej syreny meczu i przegrali 108-101. 
Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp