Playoffy nie dla Wizards
W Waszyngtonie nikt nie ma złudzeń. Wizards na playoffy szans nie maja. Najmniejszych. Mimo tego, że gra tu numer jeden tegorocznego draftu i jeden z głównych kandydatów do tytułu "Rookie of the Year". W pojedynkę John Wall wiele nie zdziała. Choć graczem jest naprawdę niezłym.
Z gry Wizards jednak wszyscy są tu zadowoleni. Ich bilans to 3-7. A to i tak lepiej niż ktokolwiek by się po nich spodziewał. Nazywani the Wiz Kids - w drużynie gra 4 debiutantów i 7 zawodników, którzy nie graja w NBA dłużej niż 3 lata.
Pomimo to przecież Flip Saunders mógłby zostać trenerem roku, Gilbert Arenas graczem roku, a John Wall debiutantem roku. To wszystko jest możliwe. Ale znaczy też, że Wizards muszą więcej zbierać w końcówkach ciężkich meczów, że muszą grac dużo lepiej. A to niestety nie jest możliwe. Jeszcze nie.
Ale w przyszłym sezonie? Fani wierzą, że przyszłość będzie lepsza - jak kiedy Kevin Durant pojawił się w Oklahoma City w 2008 roku. Wizards chcą zasłużyć sobie na respekt wśród innych drużyn. Jedyna droga to ciężka praca i każdy z zawodników o tym wie.
John Wall przyciągnie ludzi na mecze. Może będzie lepiej jak do gry wróci Arenas. Poza nimi Wizards maja oczywiście innych graczy. Ale nie aż tak dobrych żeby zacząć wygrywać. Więcej niż 30 wygranych w tym sezonie będzie tu postrzegane jako krok do przodu, żeby nie powiedzieć sukces. Bo w Waszyngtonie Wiz Kids z Wallem są postrzegani przede wszystkim jako nowy początek, a nie drużyna, która ma naprawić błędy poprzednich sezonów.