Magic nie dali szans Suns
Orlando Magic nie dali szans Phoenix Suns i pokonali koszykarzy z Arizony 105.89.
Już od pierwszych minut meczu Magic całkowicie zdominowali grę i do końca spotkanie kontrolowali w 100% przebieg meczu. Suns pozbawieni swojego pierwszego rozgrywającego Steve'a Nasha wyglądali jak grupa przypadkowych osób, która postanowiła pograć w kosza na ulicy.
Nash nie zagrał w tym meczu z powodu kontuzji. Pod jego nieobecność Suns po pierwszej połowie przegrywali 28 punktami i było jasne kto zwycięży to spotkanie.
Liderem zwycięzców jak to zwykle bywa w przypadku Magic był Dwight Howard, który jako jeden z sześciu zawodników swojego zespołu popisał się podwójną zdobyczą punktową. Howard zdobył 20 punktów i miał 12 zbiórek. Jameer Nelson zanotował 12 asyst z czego pierwsze siedem już w pierwszej kwarcie w której koncertowa gra magic dała im przewagę aż 16 punktów.
Trener Suns Alwin Gentry tak usprawiedliwiał kiepską grę swoich podopiecznych: "Czy Magic mogą grać bez Howarda a czy Lakers mogą grać bez Bryanta? Nash to nasz Kobe to nasz Howard, bez niego jesteśmy jak samochód bez silnika."
Orlandozagrali przy znakomitej skuteczności trafiając 60% rzuów z gry. W pierwszej połowie byli niemalże bezbłędni czym dodatkowo zdemotywowali przeciwników. Kiedy przewaga Orlando wyniosła 32 punkty Suns wyraźnie stracili ochotę do jakichkolwiek prób gonienia przeciwnika.
W meczu zagrał także Marcin Gortat. Nasz jedynak w NBA przez nieco ponad 16 minut gry zdobył 4 punkty, miał 6 zbiórek i 2 bloki. Marcin zagrał przy bardzo słabej skuteczności trafiając zaledwie jeden z sześciu oddanych rzutów z gry.