Drugie domowe zwycięstwo Cavs - 76ers pokonani

Dodano: 17 listopada 2010 07:20
Drugie domowe zwycięstwo Cavs - 76ers pokonani
Cezary Szwarc, Informacja własna
WikiMedia

Cleveland Cavaliers pokonali przed własną publicznością Philadelphie 76ers 101:93, przerywając tym samym serię czterech domowych porażek z rzędu. "Kawalerzyści" legitymują się teraz bilansem 5-5

Po dzisiejszym starciu śmiało można powiedzieć, że wygrała zespołowa koszykówka. Cavaliers rozdali bowiem 28 kluczowych podań, czyli o pięć więcej niż ich rywale, w tym aż 12 w drugiej połowie meczu. Powyżej 10 oczek zdobyło aż pięciu "Kawalerzystów". Pozostali wydelegowani na parkiet przez Byrona Scotta również zbliżyli się do granicy dwucyfrowej zdobyczy punktowej. Jedynym wyjątkiem był pierwszoroczniak, Manny Harris, który zanotował 4 oczka w 12 rozegranych minut dokładając do tego jeszcze dwie asysty. Oba zespoły zagrały bez swoich liderów. Cavs musieli się dziś obejść bez pomocy Mo Williamsa, który nadal leczy swoją pachwinę. "Szóstki" zaś grały bez Andre Iguodali, który wciąż narzeka na problemy ze ścięgnem Achillesa. Mimo prawie 10-punktowej wygranej, potyczka nie układała się od początku idealnie po myśli gospodarzy. Dobrze grali tylko podkoszowi Andy Varejao i J.J. Hickson. Pierwszy zapisał się dziś w statystykach 9-punktami, 5 zbiórkami i 2 ostatnimi podaniami. Drugi z kolei mimo ciekawej pierwszej połowy meczu, w trzeciej kwarcie popełniał dużo błędów, za co świetnie czytający grę trener Scott "usadził" go na ławce na całą ostatnią "dwunastkę". Po pierwszej połowie na tablicy świetlnej widniał wynik 23-19 dla 76ers. Druga ćwiartka przebiegła jakby niezauważona. Jedyną rzeczą wartą odnotowanie było dobre wejście z ławki Joey'a Grahama, który kilka razy bezlitośnie ogrywał tyłem do kosza, o wiele słabszych fizycznie od siebie rywali. Graham w całym meczu zdobył 13 oczek i zebrał cztery piłki z bronionej tablicy. Do końca pierwszej połowy goście nadal utrzymywali prowadzenie, głównie z pomocą rzutów z pół-dystansu po grze 1 na 1, jednak do szatni schodzili już tylko z wynikiem remisowym 54-54. W trzeciej kwarcie zespół z Ohio odmienił przebieg gry, kompletniej dominując w defensywie i trafiając kilka ważnych trójek i akcji 2+1. Przedostatnią cześć starcia utworzył Jamario Moon, który rzutem za 3 równo z syreną zegara 24sek. dał "Winno-Złotym" sygnał do ataku. Swoje rzuty zza łuku dołożyli też Antawn Jamison i dwukrotnie Daniel Gibson. Aj zaliczył dziś 10 punktów, 6 zbiórek i 2 asysty, natomiast "Boobie" rozegrał świetne spotkanie zdobywając 18 oczek, 8 asyst, 4 zbiórki. Obaj panowie weszli do gry z ławki rezerwowych. W międzyczasie, od przechwytu piłki Anthony'ego Parkera rozpoczęła się akcja meczu, młodziutki Jrue Holiday rozdawał kolejne ze swych 10 kluczowych podań. Holiday dorzucił do tego jeszcze 4 zbiórki i 11 punktów. Po trzeciej odsłonie wynik wynosił 80-70 dla Cavaliers. Decydującą rozgrywkę w wielkim stylu otworzyli Gibson i Hollins. Pierwszy trafia w kontrataku akcję za dwa z faulem, drugi chwilę później popisuje się swoim niesamowitym zasięgiem ramion wykonując rzut hakiem w a'la "Sky Hook" samego Kareema Abdul-Jabbara. Przed końcem zza inii 7.24m siatkę dziurawi jeszcze Gibson i spotkanie dobiega ku końcowi już beż walki o zwycięstwo przyjezdnych z Filadelfii, którzy przegrywają 101-93. Za waleczną postawę, mimo powolnego powrotu do zdrowia po ciężkiej kontuzji należy pochwalić jeszcze Eltona Branda, który nie odpuszczał ani przez chwilę i utrudnił "Kawalerzystom" grę z pomocą 13 oczek i 11 "desek". 
Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp