Nieuadany początek Iversona
Koszykarski Stambuł czekał na ten dzień z ogromną niecierpliwością. Tłumy na trybunach BJK Colaturka Arena wyczekiwały na swojego nowego bożyszcza, jakim stał się dla nich kilka tygodni temu Allen Iverson.
Amerykański gwiazdor pojawił się w swoim debiucie w barwach Besiktasu w rozgrywkach Eurocup. Przeciwnikiem nowej drużyny "The Answera" był Hemofarm Vrsac, który w końcowce meczu zepsuł świetną atmosferę tureckim kibicom.
Ostatecznie goście po zaciętym, granym falami meczu pokonali Besiktas 94:91.
Iverson pojawił się na parkiecie przez 23:38 minut, w tym czasie notując na swoim koncie 15 punktów (1/6 za dwa, 3/4 za trzy oraz 4/6 z lini rzutów wolnych), dodał 3 zbiórki, 2 asysty oraz 2 straty.
W drużynie gospodarzy zagrał również Michał Ignerski. Polak wejście miał słabe, gdyż po 9 minutach opuścił parkiet nie zapisując się w statystykach. Pojawił się dopiero w 3 kwarcie zmieniając Cetina przy stanie 59:57. Parkiet opuścił także Iverson. Głównie dzięki świetnej postawie Polaka w kolejnym okresie gry Besiktas wyszedł w 33 minucie na prowadzenie 82:75.
Jak więc się stało, że gospodarze ten mecz przegrali? Pośrednio poprzez powrót Iversona... Z nim na parkiecie zespół grał dłużej i nonszalancko będąc zbyt pewnym wygranej. A goście robili swoje trafiając niesamowite rzuty za trzy punkty, by wspomnieć tylko że w ostatnich 4 minutach trafili w ten sposób aż sześciokrotnie!
Iverson mógł stać się bohaterem meczu, gdy przy stanie 86:84 trafił "za trzy" na dodatek z faulem, by chwilę potem dodać celne trafienie z lini rzutów wolnych. Potem jednak szyko stracił piłkę, a gospodarze zamiast grać długo z poszanowaniem piłki z niewiadomych przyczyn oddawali niecelne rzuty z dystansu. Później doszło do kolejnych celnych trójek gości i zwycięstwo Hemofarmu stało się faktem.
Losy meczu mogli jeszcze odmienić Iverson i Ignerski, jednak ich próby wyrównania stanu meczu kończyły się jedynie na obręczy.
Polak zdobył w sumie 4 punkty, 4 zbiórki oraz 2 asysty.