Pacers wywożą zwycięstwo z Cleveland

Dodano: 14 listopada 2010 11:34
Pacers wywożą zwycięstwo z Cleveland
Cezary Szwarc, Informacja własna
Obraz własny

Cleveland Cavaliers przegrywając z Indiana Pacers 85-99 doprowadzili do czwartej porażki przed własną publicznością i piątej w całym sezonie. Katem dla Cavs po raz kolejny był Danny Granger, który zdobył 34 punkty. Gospodarzom nie pomogła nawet świetna gra zawodników z ławki, którzy zapisali na swoim koncie łącznie 45 punktów, przy zaledwie 17 ze strony gości.

Początek starcia nie zapowiadał końcowego rozstrzygnięcia na korzyść Pacers. "Kawalerzyści" bez Mo Williamsa i Andersona Varejao w pierwszej piątce nie odstawali ani trochę od swoich przeciwników. Mało tego po świetnej zmianie, która za JJ'a Hicksona dał Antawn Jamison Cavs wysunęli się nawet na 4-punktowe prowadzenie (30-36) przed drugą "ćwiartką". Tutaj zaczął się już prawdziwy popis umiejętności Danny'ego Grangera. Gra zaczęła wyglądać, jakby to tylko On stanął na przeciwko ekipy z Cleveland i jeszcze dawał sobie w ten sposób świetnie radę. W połowie drugiej części spotkania podopieczni Jima O'Briena zaliczyli run 7-0, za który dużą odpowiedzialność ponosili wyżej wymieniony Niski Skrzydłowy i Mike Dunleavy. Przyjezdni wyszli na prowadzenie 41-40 na kilka minut przed syrena zamykającą pierwszą połowę. Na szczęście już wtedy dobre rezultaty przynosiła dla Cavs, gra ławką rezerwowych. Zmiennicy zdobyli w pierwszej połowie aż 27 oczek, przy zaledwie 11 drużyny z Indianapolis. Granger na swoim koncie miał już 22 punkty, a tablica świetlna pokazywała wynik remisowy - 54-54. Drugą połowę podopieczni Byrona Scotta rozpoczęli, jakby w 15-minutowej przerwie w szatni urządzili sobie małą drzemkę, z której nie zdążyli się jeszcze obudzić przez pierwsze kilka minut trzeciej "dwunastki". Nie minęły 4 minuty, jak trener poprosił o przerwę na żądanie, w której z entuzjazmem zachęcał podopiecznych do walki. Mniej więcej w tym samym momencie do komentatorów dotarła wiadomość o stanie zdrowia Tylera Hansbrough, który w pierwszej połowie przewrócił się na parkiet, po tym jak spadł swoją stopą na czyjegoś buta wykręcając staw skokowy. Diagnoza lekarzy, którzy szybko przebadali zawodnika w szatni była jednoznaczna: "Skręcona kostka i brak możliwości powrotu do gry tego samego wieczoru." Przedostatnią kwartę zamknął Daniel Gibson, który trafiając za 3 punkty zmniejszył prowadzenie Pacers do 73-68. "Boobie" w całym spotkaniu zapisał 15 oczek, dokładając do tego 4 zbiórki i jedną asystę. W ostatniej odsłonie potyczki "Winno-Złoci" zawiedli swoich licznie zgromadzonych w "The Q" kibiców i nie podjęli nawet zdecydowanej walki. W pierwszych minutach zmotywowani gości rozpoczęli kolejnego "uciekiniera", który wyprowadził Ich na 12-punktowe prowadzenie. Cavaliers wzięli czas, ale nada nie potrafili odeprzeć ataków graczy ze stanu Indiana. Nie pomogły nawet seryjnie zdobywane przez duet Ramon Sessions i Antawn Jamison punkty. Sessions zaliczył dziś bardzo dobre zawody, zastępując w pierwszej piątce Mo Williamsa zdobył 17 punktów, 5 zbiórek i 5 asyst. AJ po raz kolejny wyśmienicie grał z ławki i na swoim koncie zapisał 19 oczek, 9 zbiórek i jedno kluczowe podanie. W całej drugiej połowie nie do zatrzymania dla gospodarzy był center Pacers - Roy Hibbert, który zebrał z desek 13 piłek i dorzucił do tego 16 punktów. "Kawalerzyści" nie zdołali zmienić przebiegu końcówki spotkania i  przegrali z Indianą Pacers 99-85. 
Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp