8 'trójek' Pietrusa nie pomogło Magic
Orlando Magic przegrali niespodziewanie spotkanie z Toronto Raptors przed własną publicznością 106:110. Na nic zdało się 8 celnych rzutów za trzy punkty Mickaela Pietrusa, który robił co mógł w ostatniej kwarcie, by odwrócić wynik na swoją korzyść.
Wszystko stało się jasne na 7.1 sekundy przed końcem meczu, kiedy to Sonny Weems przy stanie 103:103 trafił celnie z dystansu. - Nigdy nie trafiłem zwycięskiego rzutu w końcówce. To był dobry dzień dla mnie - powiedział uszczęśliwiony bohater Raptors.
Próba wznowienia z linii bocznej przez Magic zakończyła się przechwytem Calderona, którego gospodarze musieli faulować i było już po meczu. Co prawda Pietrus dołożył jeszcze jedną "trójkę", ale na więcej nie starczyło już czasu. Ostatecznie Raptors zwyciężyli 110:106 przerywając fatalną serię sześciu porażek. Najlepszym zawodnikiem wśród "Kanadyjczyków" był Bargnani, który uzyskał 27 "oczek". O jedno mniej dołożył DeRozan.
Wśród gospodarzy 25 punktów miał Howard, 24 Pietrus a wracający do zdrowia Nelson dodał 23 punkty.
Marcin Gortat na parkiecie przebywał przez 4:20 minuty, w tym czasie uzyskał 2 punkty, jedną asystę oraz jeden raz faulował rywali.
Powtarzam, że trzy rzeczy są najważniejsze by wygrać: obrona, zbiórki i dbanie o piłkę. My byliśmy dzisiaj we wszystkim gorsi... - podsumował coach Van Gundy.