Mike Miller wróci na święta!?
Dodano: 12 listopada 2010 14:53
Autor: Cezary Szwarc, espn.com
Zdjęcie: Obraz własny
Miami Heat mogą spodziewać się powrotu swojego strzelca nieco szybciej, niż mówiły o tym pierwsze diagnozy lekarskie. Mike Miller w jednym z wywiadów powiedział, że będzie starał się wrócić do gry na świąteczny mecz, 25-ego grudnia w Los Angeles, gdzie miejscowi Lakers będą podejmować „Żar” z Miami. Miller przechodzi na razie powolną rehabilitację po operacji na złamanym kciuku, którą przeszedł 22-ego października.Koszykarz nabawił się kontuzji na dwa dni przed operacją, kiedy podczas jednego z treningów kciuk prawej, rzucającej ręki niefortunnie zahaczył się o koszulkę bronionego przez Mike’a, LeBrona James. „Zdecydowanie jest coraz lepiej, ale wciąż trochę boli” - komentował aktualny stan swojej kontuzji wychowanek Uniwersytetu Floryda. „Za cel stawiam sobie powrót nieco szybciej, niż to było przewidywane. Myślę, że będę gotowy na mecz z Lakers.” Na kilka dni po przeprowadzeniu operacji, lekarze wyznaczyli termin powrotu koszykarza do gry na okolice stycznia. Trener Heat – Erik Spoelstra zapowiada, że zawodnik trafi w najbliższym tygodniu do specjalisty i wtedy będzie można mówić bardziej szczegółowo o postępach w rehabilitacji. Mike Miller w NBA gra od dziesięciu lat. Był pierwszym zawodnikiem, którego Heat zatrudnili po podpisaniu umów z Dwyane Wade’em, LeBronem Jamesem i Chrisem Boshem. Podobno najbardziej za zatrudnieniem super strzelca obstawał „Król James”, który poza boiskiem jest jego bardzo dobrym kolegą. W przeciągu swojej kariery w lidze zawodowej Mike notuje średnio 13.7 punktu, 5.1 zbiórki i 3.2 asysty na mecz, trafiając jednocześnie na 40% skuteczności zza łuku. Jest też zdobywcą kilku prestiżowych nagród, jak na przykład: Najlepszy pierwszoroczniak sezonu, czy „Najlepszy rezerwowy NBA” z 2006 roku. „Siedzenie i przyglądanie się grze jest dla mnie przygnębiające… Nie ma nic gorszego od tego. Gram już tyle lat, a teraz miałem dopiero pierwszą operację w karierze. Ciągle myślę jak będę mógł pomóc mojemu zespołowi, gdy wrócę już do gry.” – kończy Miller.