Pierwsza porażka Lakers!
Passa Los Angeles Lakers musiała kiedyś dobiec końca. Stało się to wczorajszej nocy. Po 8 wygranych z rzędu, "Jeziorowcy" musieli wreszcie uznać wyższość rywala. Na parkiecie w Pepsi Center lepsi od przyjezdnych okazali się Denver Nuggets, którzy wygrali 118:112.
Gospodarzy do zwycięstwa poprowadził ich najlepszy koszykarz, Carmelo Anthony. Melo rzucił 32 punkty, zebrał aż 13 piłek i udowodnił, ze jest jednym z najlepszych ofensywnych zawodników w lidze NBA.
Warto też podkreślić wsparcie z ławki Denver Nuggets. Ty Lawson i JR Smith zdobyli łącznie 30 punktów i walnie przyczynili się do tej waznej wygranej.
Pierwsza kwarta spotkania była bardzo wyrównana. Lakers mieli jedynie dwupunktową przewagę 26-24.
W drugiej kwarcie sporo było remisów. Na początku remis po 26. Po chwili już 8 punktowe prowadzenie Lakers. Ale Nuggets nadrabiają - remis po 44 (po osobistych Ty Lawsona). Niedługo po rzucie Carmelo Anthony’ego Denver znowu prowadza. Podczas timeoutu trener Nuggets George Karl kazał zawodnikom grać bardziej agresywnie. Ale na trzy minuty do końca Lakers dominują - 51-48. Po upływie niecałej minuty kolejny remis - po 53 (po rzucie Neny). Na 1:26 min do końca kolejny remis po 57. Wyrównana kwarta zakończyła się jednak zwycięstwem koszykarzy z Los Angeles: 28 do 25.
W trzeciej kwarcie Lakers zdołali doprowadzić do 12 punktowego prowadzenia: 73-61. Ale na 3 minuty do końca, wynik był już 85 do 80 dla Lakers. Po trzech kwartach na tablicy było 93 do 85 dla Lakers. W przerwie trener Nuggets przekonywał, że nie martwi się o grę w defensywie.
Decydujący o losach spotkania zryw został zapoczątkowany przez JR'a Smitha na 4:12 do końcowej syreny. Odpowiedzialny za niego Kobe Bryant zostawił mu mnóstwo miejsca za linią trzech punktów. JR trafił, Nuggets zrobili run 11-0 i dowieźli przewagę do końca. W tym okresie doskonale spisywał się niski skład podopiecznych George'a Karla z Ty Lawsonem na czele. "Nasza szybkość pokonała ich rozmiary" - mówił coach.
"Zawahałem się przed tym rzutem, bo spudłowałem poprzedni i trochę bałem się reakcji trenera. Na szczęście się udało" - mówił Smith.
"To bardzo ważne zwycięstwo, szczególnie, że odniesione przeciwko Lakers" - cieszył się Carmelo Anthony.
Lakers nie pomógł nawet rekord sezonu Kobe Bryanta. "Black Mamba" rzucił 34 punkty, a kiedy na koncie miał ich 17, przekroczył kolejną barierę. W swojej karierze ma już ponad 26,000 oczek!