Ray Allen Show - Celtics pokonują Heat po raz drugi!
Dodano: 12 listopada 2010 05:51
Autor: Cezary Szwarc, Informacja własna
Zdjęcie: WikiMedia
Miał być srogi rewanż, a skończyło się na obnażającej słabe strony Miami Heat porażce. Boston Celtics po raz drugi w tym sezonie przygasili „Żar” z Miami, wygrywając 112-107. Podopieczni Doca Riversa grali jak zwykle w duchu zespołowej koszykówki, jednak za największego autora sukcesu uznać można super strzelca „Celtów” - Raya Allena.
Popularny Sugar Ray całkowicie zdominował dzisiejszy pojedynek zza łukiem, skąd trafił aż 7 z 9 rzutów za 3 punkty, gromadząc a swym koncie 35 punktów. Mało tego Ray do czwartej kwarty trafił 7/7 trójek i dopiero wtedy pomylił się dwukrotnie. Po drugiej stronie parkietu dwoił się i troił LeBron James, który bez wsparcia niebywale słabego dziś Dwyane Wade’a otarł się o Triple-Double notując 35 oczek, 10 zbiórek , 9 asyst i 3 przechwyty. Niestety w ostatnich minutach sam popełnił kilka błędów, które zaważyły na wyniku końcowym. Wspomniany D-Wade zagrał bardzo słabe zawody trafiając tylko 2 z 12 oddanych rzutów z gry. Pomóc w przechyleniu szali zwycięstwa na stronę Heat starali się jednak Chris Bosh i Udonis Haslem, którzy zanotowali odpowiednio 15 i 21 punktów. W zwycięskim zespole, jak zwykle nie zawiódł utalentowany „playmaker” - Rajon Rondo, który rozdał 16 kluczowych podań, dodając do tego 8 oczek. Nieźle spisali się też weterani, Kevin Garnett i Paul Pierce. Pierwszy zapisał w statystykach 16 punktów i 13 zbiórek, drugi zaś prowadząc zespół w najważniejszych momentach zaliczył 25 oczek. Od pierwszych minut spotkania swoje tempo gry i ustalone przez coacha Riversa zagrywki narzucili Celtics. Praktykowana przez nich, bardzo ułożona i taktyczna gra poskutkowała częstym odnajdywaniem wolnego Allena za łukiem i dobrze rozgrywanymi zagrywkami Pick and Roll, w których świetnie z wysokimi współpracował Rondo. Konsekwencja „Celtów” doprowadziła do tego, że Ich rywale nie mieli kompletnie nic do powiedzenia przez 36 minut potyczki. Dopiero w ostatniej odsłonie zmotywowani przez Erika Spoelstrę gospodarze pokusili się o mały pościg, dzięki któremu udało im się zmniejszyć prowadzenie ekipy z Bostonu z prawie 20-punktwej do zaledwie siedmiu oczek różnicy, na kilka minut przed końcem spotkania. Niestety to było wszystko na co stać było dziś Heat. Brak wystarczającej pomocy ze strony kolegów dla LBJ’a i dwa kompletnie przestrzelone rzuty, w tak ważnej dla nich końcówce, samego „Króla James” poddały niejako mecz jeszcze na kilkadziesiąt sekund przed jego oficjalnym zakończeniem. Warto też wspomnieć, że koszykarze z Miami, w przeciwieństwie do rywali trafili zaledwie 3 z 16 prób rzutowych zza linii oddalonej od kosza o 7.24m. Zanotowali też więcej strat i mniej asyst niż przyjezdni. Spotkanie zakończył się wynikiem 112-107 dla Boston Celtics.