Noah: Garnett jest bezczelny i obrzydliwy
Joakim Noah odkąd tylko pojawił się w lidze NBA, słynął z niewyparzonego języka i kontrowersyjnych wypowiedzi na wiele tematów. Teraz francuski środkowy przyznał w amerykańskich mediach otwarcie, że, delikatnie mówiąc, nie przepada za Kevinem Garnettem.
Nic dziwnego, ze obaj panowie nie darzą się szczególną sympatią. Obaj grają z pasją, ogromnym poświęceniem i wkładają dużo serca do gry, ale przede wszystkim mają mocne osobowości, a takie często nie lubią się nawzajem.
"Kevin Garnett nie otrzyma ode mnie świątecznego prezentu" - zaczął w jednym z programów telewizyjnych. "Nie lubię go. Jest bardzo bezczelnym graczem. Gdzie jego szacunek do innych zawodników? Za grosz. Poza tym jest obrzydliwy."
"Kiedyś miałem na ścianie jego plakat. Nosiłem nawet jego koszulkę. Ten stan trwał nadal w czasie sezonu debiutanckiego, ale szybko pozbył mnie złudzeń. Był wobec mnie szalenie niemiły. Jest taki tylko wobec debiutantów i graczy z Europy z jakiegoś powodu. Nie wiem czemu, po prostu ich nie lubi. Ja też dużo gadam na boisku, ale dajcie spokój, bądźmy czasem czuli. Bądźmy mili."
Jak widać Joakim nie przebierał w słowach, ale wyraża to, co o KG myśli na pewno wielu zawodników, jednak boi się o tym mówić. Noah ma powody osobiste - ich pierwsze medialne starcia zaczęły się już w poprzednich Play-Offach, kiedy to Francuz nazwał Garnetta "brudnym graczem".
W jego wypowiedzi na pewno sporą rolę odegrało też ostatnie, głośno komentowane zachowanie gracza Boston Celtics, w której rzekomo nazwał Charlie Villanuevę "rakiem", co jednak później sam dementował. Pewien niesmak jednak pozostał, zwłaszcza biorąc pod uwagę wcześniejszą reputację KG - gaduły i prowodyra wielu sprzeczek między zawodnikami.
Co na to sam Garnett?