Cavaliers pokonują Nets w New Jersey!
Dodano: 10 listopada 2010 11:34
Autor: Cezary Szwarc, Informacja własna
Zdjęcie: Obraz własny
Cleveland Cavaliers pokonali na wyjeździe New Jersey Nets 93:91. To już trzeci triumf "Winno-Złotych" z rzędu, którzy zakończyli trzymeczowy trip po Wschodzie niepokonani. Ponownie byliśmy świadkami zespołowej gry, aż pięciu "Kawalerzystów" zakończyło spotkanie z dwucyfrową liczbą punktów.
Cavs znów przechylili szalę zwycięstwa na swoja korzyść w czwartej kwarcie, bombardując "Siatki" raz po raz z dystansu. Kluczowe trójki trafili weterani, 34-letni Antawn Jamison i o rok starszy Anthony Parker. Jeszce przed samym spotkaniem, najważniejszą rzeczą dla Cavs, nie była wcale możliwość wygrania kolejnego spotkania. Większość kibiców klubu z Cleveland cieszyła się, że do gry po kontuzji wróci Antawn Jamison. Wszyscy liczyli, że zdrowy AJ będzie tym samym zawodnikiem, co w swoim poprzednim zespole i będzie potrafił pociągnąć zespół jako lider. Kibice Cavs nie mogą być więc zawiedzeni. Koszykarz, który notował w przeciągu kariery średnio ok. 20 punktów i 8 zbiórek na mecz, w pierwszym meczu po kontuzji zaliczył 15 punktów, 8 zbiórek i 3 asysty z ławki, walnie przyczyniając się do przejęcia starcia w 4 odsłonie spotkania przez gości i w efekcie wygranej. Pierwsza połowo spotkania minęła raczej bez większego zachwytu i była nieco "bez historii". Remis po pierwszej "ćwiartce", 2-punktowe prowadzenie "Kawalerzystów" po drugiej. Jedynymi rzeczami, które mogły zainteresować kibica, były idealne wejście w rytm gry Jamisona i praca w obronie wysokich z Cleveland. JJ Hickson, ale przede wszystkim Anderson Varejao w kompletnie zdominowali forntcourt rywala w defensywie. JJ świetnie wykorzystywł przy tym swoją przewagę szybkości nad innymi zawodnikami grającymi na pozycji Silnego skrzydłowego, zaś Anderson Varejao przyćmił Brooka Lopeza stawiając mu ciężkie, fizyczne warunki, których młody center "Siatek" nie potrafił w żaden sposób pokonać. Niestety, głównie przez straszną postawę strzelecką (0/9 zgry w pierwszej połowie) Mo Williams, Cavs nie mogli odskoczyć rywalom na większe prowadzenie. Przed trzecią częścią spotkania prowadzili zaledwie 45-42. W trzeciej kwarcie nieco się zmieniło. To podopieczni Avery'ego Johnsona wyszli po niej na 2-punktowe prowadzenie. Nets bronili twardo, przez co nie pozwalali gościom zdobywać łatwych punktów, za to często wysyłali Ich na linię rzutów wolnych, tam jednak Cavs zawodzili najbardziej. W całym spotkaniu trafili tylko 54% swoich rzutów osobistych. Przed rozstrzygającą odsłoną na tablicy świetlne widniał wynik 65-63 dla gospodarzy. Ostatnia "dwunastka", to już jednak miód na serce kibiców klubu z Ohio. Pogoń za zwycięstwem rozpoczął, jak nie pierwszy już w tym sezonie Daniel Gibson, który na "Dzień dobry" zaaplikował "Siatkom" dwie trójki z rzędu. Jakby tego było mało chwilę później z pół-dystansu poprawił jeszcze Jawad Williams. Po drugiej stronie kortu odpowiadali jednak Harris i Travis Outlaw. Pierwszy zdobył dziś 18 punktów, 2 zbiórki i 6 asysty, drugi z kolei 27 oczek, 7 zbiórek i jedno podanie zamykające akcję. Na 3 minuty przed syreną końcową przyjezdni z C-Town prowadzili 83-80. Po kilku sekundach 2 oczka zdobył Harris i przewaga wynosiła już tylko 1 punkt. Wtedy Cavaliers nieco chaotycznie szukają kolejnych oczek, a szczęście za linią 7.24 znajdują emanującego spokojem Jamisona, który trafia za3 punkty. W kolejnej akcji Nets oddają całe serce w obronie, przez co Kawalerzyści o mało co, nie popełniają błędu 24 sekund. O Mało co... bo na dystansie znajduje się Anthony Parker, który trafia kolejny w tych rozgrywkach ważny rzut za 3 dla swojego zespołu. "Siatki" nie chcąc jednak poddać za wcześnie meczu grają akcję, pod precyzyjnego dziś Outlawa, który nie myli się zza luku. Na nieco ponad 1 minutę do końca gospodarze nie wykorzystują jednak starty Cavs, a "Boobie" Gibson odpłaca im za to z półdystansu zmuszając do faulowania w ostatnich sekundach. Trzy osobiste, po faulu Jamisona trafia jeszcze Morrow, a równa z syreną końcową trzy oczka dorzuca też Outlaw, jednak jest to za mało na "Kawalerzystów", którzy głównie dzięki pewnej ręce Parkera na linii rzutów wolnych utrzymują do końca 2-punktowe prowadzenie. Aż pięciu zawodników Cavs zdobyło dziś powyżej dziesięciu oczek. Liderem był jednak Hickson z 18 na swoim koncie, który dorzucił do nich jeszcze 10 zbiórek. 10 punktów zdobył tez Varejao, który wywalczył jeszcze 7 "desek". Nieźle spisali się tez rezerwowi obrońcy - Ramon Sessions i Daniel Gibson, którzy zanotowali łącznie 29 punktów, 5 zbiórek i 9 asyst.