Magic bronią Amway Center - Hawks pokonani po raz drugi!
Dodano: 9 listopada 2010 07:37
Autor: Cezary Szwarc, Informacja własna
Zdjęcie: WikiMedia
Po wygraniu sześciu pierwszych spotkań w sezonie, Atlanta Hawks przegrała po raz drugi z rzędu. Tym razem „Jastrzębie” musiały uznać wyższość Orlando Magic, przegrywając 89-93 w nowiuteńkiej Amway Center.
W zaciętym pojedynku na Florydzie prowadzenie zmieniało stronę 12 razy, a wynik meczu rozstrzygnął się w ostatnich akcjach regulaminowego czasu gry.
Starcie lepiej zaczęli jednak Hawks, którzy kompletowali tej nocy swój back-to-back rozpoczęty od wczorajszej przegranej z Suns 118-114 we własnej hali. „Jastrzębie” wygrały nawet pierwszą i trzecią odsłonę spotkania identycznie 23-21, jednak było to za mało na Magic. Na przestrzeni całego meczu kibiców zawiedli głównie strzelcy zza łuku. Podopieczni Larry’ego Drew trafili za 3 punkty tylko 30% swoich prób, ale to był i tak niezły wynik przy tym, co pokazali zawodnicy z Orlando. 0/4- Rashard Lewis, 0/3 – Ryan Anderson, 0/5 z ławki J.J. Redick, 0/4 Quentin Richardson – to i jeszcze kilka nieco lepszych strzeleckich podpisów Magic złożył osię na porażające 18% skuteczności zza linii 7.24m. Co ciekawe losy spotkania na korzyść podopiecznych Stana Van Gundy’ego odwrócił, nie zwycięzca wczorajszego tytułu Zawodnika Tygodnia – Dwight Howard, który zebrał dziś 27 punktów i 11 zbiórek, ale duet Vince Carter i… Marcin Gortat. Po tym jak swoje pierwsze 9 z 11 rzutów trafili Hawks, wychodząc na 13-punktowe prowadzenie, Carter i Gortat zdobyli łącznie 10 punktów z rzędu, by możliwe jak najbardziej zbliżyć się do swoich rywali przed końcem pierwszej kwarty. Carter zasłużył się Magic jeszcze w ostatnich sekundach spotkania, kiedy trafiał najważniejszy rzut w meczu, na miarę zwycięstwa. Na 17 sekund przed końcem Vince wszedł pod kosz z lewej strony i trafił trudny rzut z faulem dając swojemu zespołowi 4-punktowe prowadzenie, którego nie oddali już do koca spotkania. VC zapisał dziś na swoim koncie 19 punktów, 1 zbiórkę, 2 asysty i 2 przechwyty. Marcin Gortat wszedł do gry z ławki rezerwowych, spędzając na parkiecie 20 minut zdołał zaliczyć niezłe 8 punktów, 5 zbiórek i jeden przechwyt, będąc przy tym jednym z trzech Magic, którzy nie zaliczyli w spotkaniu żadnej straty. W ekipie przegranych najlepiej spisywał się Joe Johnson, który grając bardzo wszechstronnie zebrał 23 punkty, 5 zbiórek i 4 asysty. Z ławki, jak zwykle dużo dobrego dał Jamal Crawford, który dorzucił 14 oczek. Pod koszem w zespole z Atlanty dobrze grał duet Horford-Smith. Pierwszy zaliczył 16 punktów, 5 zbiórek i 5 asyst, drugi zaś skompletował double-double, notując 13 punktów, 13 zbiórek i dokładając do tego jeszcze 6 ostatnich podań.