Lakers nadal niepokonani

Dodano: 8 listopada 2010 09:37
Lakers nadal niepokonani
Michał Fast, Informacja własna
Obraz własny

To miał być pierwszy prawdziwy test dla aktualnych mistrzów NBA. Mecz przeciwko Portland Trail Blazers miał pokazać, czy Lakers są naprawdę tak mocni jak pokazali w pierwszych sześciu meczach sezonu, czy meli po prostu szczęście w grafiku meczów.

Mistrzowie udowodnił, że w ich grze szczęście odgrywa marginalną rolę a ich zwycięstwa wynikają ze znakomitej organizacji gry i nieprzeciętnych indywidualnych umiejętności ich gwiazd. Blazers nawet przez chwilę nie nawiązali wyrównanej walki i przegrali mecz 96:121.

Zwycięstwo Lakers w tym meczu dało im bilans 7-0 - najlepszy w NBA i postawiło ich wśród zaledwie dwóch drużyn w NBA, które nie doznały jeszcze porażki w tym sezonie. To drugi tak dobry start w ostatnich trzech sezonach. Najlepszy start klub z Los Angeles zanotowali w sezonie 1997/98, kiedy to Lakers wygrali 11 pierwszych meczów sezonu.

Lakers w tym sezonie sprawiają wrażenie drużyny, której nie da się pokonać. Zbilansowanie w ataku jakie prezentują podopieczni Phila Jacksona sprawia, że nawet gdy nie idzie jednemu z dwóch liderów drużyna jako całość wygląda znakomicie. Dziś Lakers potwierdzili to w stu procentach. Aż sześciu graczy uzyskało podwójną zdobycz zdobycz punktową a niezaprzeczalnym liderem był Pau Gasol, który zaliczył triple-double uzyskując 20 punktów, 14 zbiórek i 10 asyst. Znakomicie zagrał także mistrz świata Lamar Odom, który rzucił 21 punktów i miał 14 zbiórek.

"Inteligencja, twardość, altruizm. To trzy cechy charakteryzujące prawdziwą drużynę. My mamy to wszystko. Przeciętna drużyna ma jednego dwóch zawodników, którzy potrafią prowadzić grę, u nas potrafi to każdy nawet środkowi" - to komentarz Kobe Bryanta na pytanie co sprawia, że Lakers są tak znakomitym zespołem.

Można by pisać o meczu dokładnie, co działo się na boisku, jak toczyła się gra, jednak w wypadku takich meczów wystarczy podać wyniki kwart. W pierwszej Lakers wygrali 27:14 potem 31:22 i 31:28 a w czwartej był remis 32:32. To chyba wystarczy za cały komentarz.

Kiedy oglądam w tym sezonie mecze Lakers, mam wrażenie że Phil Jackson i jego Lakers zmierzając prosto do drugiego w karierze tego nietuzinkowego trenera "repeat three pit". Czy ktoś będzie w stanie im w tym przeszkodzić szczerze mówiąc w tej chwili nie widzę odpowiedniego kandydata. Ale może się mylę. Zobaczymy.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp