Lakers nadal niepokonani
To miał być pierwszy prawdziwy test dla aktualnych mistrzów NBA. Mecz przeciwko Portland Trail Blazers miał pokazać, czy Lakers są naprawdę tak mocni jak pokazali w pierwszych sześciu meczach sezonu, czy meli po prostu szczęście w grafiku meczów.
Mistrzowie udowodnił, że w ich grze szczęście odgrywa marginalną rolę a ich zwycięstwa wynikają ze znakomitej organizacji gry i nieprzeciętnych indywidualnych umiejętności ich gwiazd. Blazers nawet przez chwilę nie nawiązali wyrównanej walki i przegrali mecz 96:121.
Zwycięstwo Lakers w tym meczu dało im bilans 7-0 - najlepszy w NBA i postawiło ich wśród zaledwie dwóch drużyn w NBA, które nie doznały jeszcze porażki w tym sezonie. To drugi tak dobry start w ostatnich trzech sezonach. Najlepszy start klub z Los Angeles zanotowali w sezonie 1997/98, kiedy to Lakers wygrali 11 pierwszych meczów sezonu.
Lakers w tym sezonie sprawiają wrażenie drużyny, której nie da się pokonać. Zbilansowanie w ataku jakie prezentują podopieczni Phila Jacksona sprawia, że nawet gdy nie idzie jednemu z dwóch liderów drużyna jako całość wygląda znakomicie. Dziś Lakers potwierdzili to w stu procentach. Aż sześciu graczy uzyskało podwójną zdobycz zdobycz punktową a niezaprzeczalnym liderem był Pau Gasol, który zaliczył triple-double uzyskując 20 punktów, 14 zbiórek i 10 asyst. Znakomicie zagrał także mistrz świata Lamar Odom, który rzucił 21 punktów i miał 14 zbiórek.
"Inteligencja, twardość, altruizm. To trzy cechy charakteryzujące prawdziwą drużynę. My mamy to wszystko. Przeciętna drużyna ma jednego dwóch zawodników, którzy potrafią prowadzić grę, u nas potrafi to każdy nawet środkowi" - to komentarz Kobe Bryanta na pytanie co sprawia, że Lakers są tak znakomitym zespołem.
Można by pisać o meczu dokładnie, co działo się na boisku, jak toczyła się gra, jednak w wypadku takich meczów wystarczy podać wyniki kwart. W pierwszej Lakers wygrali 27:14 potem 31:22 i 31:28 a w czwartej był remis 32:32. To chyba wystarczy za cały komentarz.
Kiedy oglądam w tym sezonie mecze Lakers, mam wrażenie że Phil Jackson i jego Lakers zmierzając prosto do drugiego w karierze tego nietuzinkowego trenera "repeat three pit". Czy ktoś będzie w stanie im w tym przeszkodzić szczerze mówiąc w tej chwili nie widzę odpowiedniego kandydata. Ale może się mylę. Zobaczymy.