Wojciech Kamiński: Staramy się patrzeć na siebie

Dodano: 7 listopada 2010 11:17
Wojciech Kamiński: Staramy się patrzeć na siebie
Adam Popek, Informacja własna
WikiMedia

Polonia Warszawa po pięciu kolejkach Tauron Basket Ligi zajmuje wysokie piąte miejsce. Podopieczni Wojciecha Kamińskiego odnieśli dwa zwycięstwa. Wczoraj pokonali Kotwicę Kołobrzeg 84:79. Rozmowę z trenerem "stołecznej" Polonii przeprowadził Adam Popek.

Adam Popek: Panie trenerze, od rozpoczęcia sezonu Tauron Basket Ligi minął już miesiąc. Jest Pan zadowolony z dotychczasowych osiągnięć Polonii?Wojciech Kamiński: Uważam, że dwa zwycięstwa, jakie wywalczyliśmy w tych pięciu spotkaniach nie są złym rezultatem, zwłaszcza, że rozegraliśmy raptem jedno spotkanie na własnym parkiecie. Oczywiście były szanse na lepszy wynik, ale prawda jest taka, że gdybym miał obstawiać przed sezonem, jaki bilans będziemy mieli po pięciu potyczkach, to w ciemno brałbym osiągnięty przez nas rezultat.

AP: No właśnie, problemy rangi technicznej z własną halą pozbawiły Polonię możliwości rozegrania dwóch meczów na własnym parkiecie. Ta sytuacja nie wydaje się Panu kuriozalna?WK: Generalnie nie jest to moja sprawa, ale wiadomo, że to całe zamieszanie na pewno nam nie pomogło. Z tego co wiem, unieważniony został jeden przetarg, trzeba było czekać na rozstrzygnięcie drugiego i stąd taki długi okres tych prac. Niemniej jednak, teraz mamy już swoją salę i wreszcie możemy w niej grać. Szkoda tylko, że nie dało się podjąć na własnym parkiecie Asseco Prokomu. Przełożonego meczu do Zgorzelca nie żałuję, bo tam udało nam się wygrać (śmiech). Ale jakby na to nie patrzeć, dzięki temu, że zdobyliśmy w konfrontacji z PGE Turowem komplet punktów, jesteśmy teraz o jedno zwycięstwo do przodu, co jest dla nas niezmiernie ważne.

AP: Nie jest tajemnicą, że bardzo późno rozpoczęliście przygotowania do sezonu. Jak duży miało to wpływ na osiągane jak dotąd wyniki?WK: Z pewnością brakowało nam kilku sparingów, które pozwoliłyby się zgrać drużynie w większym stopniu. Inne zespoły miały o wiele więcej możliwości sprawdzenia swojej formy. Z tym, że nie ma co narzekać, bo pierwsze mecze pokazały, że nie jest z nami źle. Nie licząc oczywiście meczu w Gdyni, gdzie przegraliśmy dość wysoko. Mimo to, w pozostałych spotkaniach udowodniliśmy, że potrafimy grać w koszykówkę na wysokim poziomie i liczę, że w kolejnych starciach też zaprezentujemy się z dobrej strony. Zwłaszcza, że dla nas seria najważniejszych meczów dopiero się zaczęła.

AP: Dysponuje Pan dość wąską kadrą meczową. Wobec długiego sezonu chyba nie jest to komfortowa sytuacja dla trenera?WK: Może nie mamy zbyt wielu doświadczonych zawodników, ale jest za to wielu młodych i jeśli ktoś wypada ze składu to mamy go kim zastąpić. Na dzień dzisiejszy mamy w kadrze 13 graczy, dlatego nie ma powodów do paniki. Oczywiście nie każdy z nich jest już gotowy do gry w ekstraklasie, ale często bywa tak, że pewne okoliczności wymuszają gotowość do podjęcia wyzwania. Jeśli taki zawodnik wykorzysta daną mu szansę, to jego kariera nabiera tempa. Tak to właśnie jest w sporcie. Zresztą w poprzednich latach miewaliśmy już takie sytuacje, więc nie jest to dla nas żadna nowość.

AP: Nawiązując do tego, trzeba podkreślić, że w Pana drużynie dużą rolę odgrywają młodzi jak Marcin Nowakowski, który powoli wyrasta na czołową postać Polonii. W innych ekipach TBL jest to raczej niespotykane.WK: Staramy się patrzeć na siebie. Mamy tych graczy zakontraktowanych na kilka lat i proszę zwrócić uwagę na wspomnianego przez Pana Nowakowskiego. Dla niego jest to już trzeci sezon w Polonii. Początkowo wchodził do gry na kilka minut, a teraz przebywa na parkiecie przez większą część meczu i wychodzi nawet w pierwszej „piątce”. Przypomnę, że tak samo było kiedyś z Łukaszem Koszarkiem. Szukamy po prostu okazji, by wprowadzać młodych koszykarzy do gry i po jakimś czasie to procentuje. Oczywiście nie możemy tak robić z dziesięcioma młokosami na raz, bo oni muszą mieć obok siebie zawodników doświadczonych, którzy będą im pomagać. Młodzi muszą się na początku nauczyć funkcjonować na najwyższym szczeblu, brać na siebie coraz większą odpowiedzialność i przede wszystkim przyswoić umiejętność zwyciężania. Bo gramy po to, żeby wygrać!

AP: W pierwszych meczach z dobrej strony pokazał się rozgrywający Darnell Hinson, który był wręcz motorem napędowym całego zespołu. Z pozostałych obcokrajowców też jest Pan zadowolony?WK: Na pewno ważnym trybem w naszej maszynie jest Harding Nana. Jeśli gra tak jak meczu przeciwko Turowowi, to wartość drużyny znacząco wzrasta. Poza tym, mamy dwóch młodych. Mam na myśli Tony’ego Easley’a i Davida Palmera, który z pewnością trudno się gra przeciwko bardziej doświadczonym od siebie, ale nie zmienia to faktu, że mają oni starać się grać jak najlepiej i zapewniać nam zwycięstwa.

AP: Celem Polonii w tym sezonie jest walka o utrzymanie, czy może Pana zespół po raz kolejny zaskoczy ekspertów na koniec sezonu?WK: Pierwszym celem, tak jak w zeszłym roku na pewno jest zachowanie ekstraklasowego bytu. Im prędzej uda nam się to osiągnąć, tym szybciej będziemy mogli stawiać przed sobą kolejne wyzwania. Oczywiście zdajemy sobie sprawę z tego, że nie będzie to łatwe zadanie ze względu na różne kwestie. Niemniej jednak, liczę że uda nam się ugrać coś więcej, choć powtórzę raz jeszcze, priorytetem jest utrzymanie się w Tauron Basket Lidze.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp